Sparaliżowany był niemal całkowicie port lotniczy we Frankfurcie nad Menem. Wiele lotów było opóźnionych lub odwołanych, tak jak zaplanowane połączenia z Krakowem i Poznaniem. Sytuacja na lotnisku we Frankfurcie była dramatyczna. Do Polski, konkretnie do Warszawy, przyleciał tylko jeden samolot.
Pasażerowie w nerwowej atmosferze żądali od pracowników LOT-u zmian rezerwacji, a to jest trudne, bądź niemożliwe. Ludzie szukali więc połączeń drogowych lub kolejowych.