Ruszył w lutym ubiegłego roku i przez ten czas przyjął ponad trzy tysiące pacjentów zakażonych koronawirusem. W szczycie trzeciej fali pandemii miał prawie 350 łóżek i był wtedy największym szpitalem tymczasowym w Polsce.
W pierwszej fazie działalności szpitala (od lutego do lipca ubiegłego roku) pracowało tam 900 osób, w drugiej od listopada ubiegłego roku około 700 - mówi dr Szczepan Cofta.
Szpital stał się istotnym elementem systemu pomocy. On jest związany z pospolitym ruszeniem medyków. Udało się porwać wielu lekarzy, wiele pielęgniarek, opiekunów, Wojska Obrony Terytorialnej, strażaków, wspaniałe grono osób, które spełniły oczekiwania pacjentów, ale też podeszły do tego z sercem. Muszę powiedzieć, że takie tworzenie szpitala od nowa było czymś niezwykłym
- mówi dr Szczepan Cofta.
Dziś w szpitalu jest już niewielka grupa chorych. 9 osób zostało dziś wypisanych, kilka zostanie przeniesionych do innych poznańskich placówek.
Początkowo szpital zajmował cztery hale, ostatnio wykorzystywane były już tylko dwie. W dwóch pozostałych po wybuchu wojny na Ukrainie stworzono miejsca noclegowe dla uchodźców. Jeżeli będzie taka potrzeba także w dwóch kolejnych halach - po przeprowadzeniu niezbędnej dezynfekcji, mogą być stworzone kolejne miejsca noclegowe.
Od jutra nie będzie już w szpitalach oddziałów covidowych. Pacjenci zakażeni koronawirusem, jeżeli COVID będzie ich jedyną chorobą, będą trafiać na oddziały zakaźne. Przy zakażeniu koronawirusem i na przykład schorzeniu kardiologicznym będą leczeni na serce na oddziale specjalistycznym, ale w izolowanej sali.