Miasto liczy straty
Wielkopolscy strażacy wyjeżdżali 4200 razy do usuwania skutków minionych burz. Najwięcej w okolicach Gniezna; odnotowano tam aż 1100 zgłoszeń. Do tej sytuacji odniósł się na dzisiejszej konferencji prasowej, zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, Arkadiusz Przybyła.
"Liczba interwencji cały czas rośnie. Strażacy zgodnie z zapowiedziami kontrolują także wakacyjne obozy. W niedziele skontrolowaliśmy 21 obozowisk. Dzisiaj jedno, nie było tam większych nieprawidłowości, dotyczyły one uzupełnienia sprzętu gaśniczego i usunięcia drzew, które mogłyby ewentualnie zagrażać uczestnikom. Wydałem również polecenie, aby te obozy, które się rozpoczną do końca wakacji również zostały skontrolowane".
Na konferencji w Poznaniu swojej opinii udzielił także wiceminister energii, Andrzej Piotrowski. Mówił, że w przyszłości trzeba się będzie zastanowić nad wymianą linii naziemnych na wkopywane w ziemię, Zapobiegłoby to przerwom w dostawach prądu.
-W Polsce generalnie mamy linie napowietrzne.Jedynie w dużych miastach są linie zakopywane do ziemi. Być może w wyniku powtarzających się kataklizmów musimy spróbować pójść dalej z modernizacją sieci energetycznych. Niestety jest to bardzo duża różnica finansowa i to mogłoby się przełożyć na ceny prądu.Stąd będziemy bardzo dokładnie to rozważać.-uzupełnił swoją wypowiedź wiceminister.
Emil Górny