Pokonanie schodów jest dla niego ogromnym wysiłkiem, dlatego od dwóch lat stara się o montaż wjeżdżającego krzesła.
Jak schodzę na dół, to ja laski kładę niżej, żeby zrobić krok na dół. Dwa razy bym spadł ze schodów, rozumiesz. Tylko lachy puściłem, zdążyłem się poręczy złapać. A teraz mi jeszcze stawy te barkowe wysiadają i tego się boję. Jak idę o tych laskach, depcę na dół, a nogi nie czujesz, bez czucia
- mówi pan Janusz.
Montaż urządzenia finansuje PFRON. Mężczyzna spełnił wszystkie wymogi i potrzebował jedynie zgody wspólnoty. Razem z sąsiadem zebrał 20 głosów poparcia za wywołaniem uchwały w tym temacie, ale ci sami ludzie podczas głosowania zmienili zdanie.
Według przedstawiciela zarządzającego blokiem Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej Lecha Walaszczyka jedyną przeszkodą jest konflikt sąsiadów. Administrator może jedynie apelować do lokatorów.
Przekonywać do tego, żeby rozmawiać merytorycznie, bez złośliwości i uszczypliwości, bo tak to się do tej pory kończyło. To uderza w tę osobę niepełnosprawną, jest niefajne i niczemu dobremu nie służy, a tym bardziej relacjom międzysąsiedzkim. To na pewno
- mówi Walaszczyk.
W pobliskich blokach zamontowano takie krzesła i według administracji nikomu nie przeszkadzają. Zdaniem pana Janusza, jego starania blokuje właściciel mieszkania z naprzeciwka, który należy do zarządu wspólnoty i z którym ma złe relacje. Mężczyzna miał osobiście wręczać karty do głosowania i namawiać do sprzeciwu. Sąsiad nie chciał z nami rozmawiać i próbował przekonać, że to administracja nie wyraziła zgody.
Pośrednikiem w programie PFRON jest Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Poznaniu. Rzeczniczka prasowa MOPR Bogna Kisiel przyznała w rozmowie z naszym dziennikarzem, że takich sytuacji jest więcej.
Więcej na ten temat w audycji Kalejdoskop Wielkopolski dziś po godzinie 15:30 na antenie Radia Poznań.