Nadzieja dla fundacji Smolenia
Wiadukt odolanowski to inwestycja, którą kosztem ok. 10 mln zł - w tym prawie 8 z budżetu unijnego - realizował w Ostrowie Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Poznaniu.
System rozliczeń finansowych był dość skomplikowany. Inwestor płacił generalnemu wykonawcy, firmie Pol Dróg Piła, który rozliczał się z podwykonawcą - firmą Mosty Poznań, a ci dopiero płacili kolejnym podwykonawcom. Jednym nich była firma GKon z Oławy, która od grudnia nie może się doczekać pieniędzy za swoje usługi. Zaległości sięgają już niemal pół miliona złotych.
Jak mówi były kierownik robót Jan Bachry, dla ich firmy to duży problem. - Dla firmy 20-osobowej to są naprawdę duże pieniądze. Dzwoniliśmy do zalegających nam firm z informacją, że podajemy ich do sądu, ale bez efektu. Dzwoniliśmy do inwestora, ale każdy nas tylko odsyła i mówi, że myślą nad problemem. Tylko że my nadal nie mamy naszych pieniędzy - mówi Bachry.
Firm w podobnej sytuacji jest więcej. Na swoje pieniądze za pracę przy remoncie wiaduktu w Ostrowie czekają również lokalni podwykonawcy, których zaległości sięgają od 15 do 50 tys. zł. Co gorsza, nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za taką sytuację. Inwestor rozkłada ręce mówiąc, że pieniądze na inwestycję są zabezpieczone, a problem leży po stronie wykonawcy. Niestety, mimo wielokrotnych prób, nie udało się nam skontaktować z generalnym wykonawcą z firmy Pol-Dróg Piła.