NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Kto jest słoikiem? Kto poznaniakiem?

Publikacja: 27.05.2013 g.12:25  Aktualizacja: 27.05.2013 g.13:20
Poznań
Ile poznańskości jest w poznaniakach i kto dziś jest prawdziwym poznaniakiem? Co Poznaniowi dają przybysze z innych miast czyli ci, którzy przyjeżdżają tu pracować i na weekendy wracają do rodzinnych domów, ale także ci, którzy przyjechali, zobaczyli i... stwierdzili, że zostają...? Kto z nich jest poznaniakiem a kto - tylko gościem?
Stary Marych - Przemek Modliński
/ Fot. Przemek Modliński

Spis treści:

    Zawrotną karierę zrobiło ostatnio określenie "słoiki". Powstało w Warszawie i może niektórym wydawać się nieco pogardliwe. Pod artykułami dotyczącymi stolicy już od jakiegoś czasu pojawiały się komentarze typu - "słoiki wyjechały do domów po jedzenie - nie będzie korków". Samo słowo "słoiki" w tym przypadku brzmi trochę pogardliwie i wskazuje na to, że miejscowi, mówiąc delikatnie, nie przepadają za przyjezdnymi.

    Słoki to ludzie, którzy pracują w Warszawie w tygodniu, a na weekend wracają do swoich rodzinnych miast i miejscowości. A w poniedziałek rano przyjeżdżają do Warszawy wioząc w bagażnikach samochodów i torbach podróżnych... słoiki z jedzeniem, które pozwala obniżyć koszty życia w stolicy. Czy "słoiki" przyjeżdżają też do Poznania? I skąd?

    Chcemy się zapytać co Poznaniowi dają przybysze z innych miast czyli ci, którzy przyjeżdżają tu pracować i na weekendy wracają do rodzinnych domów, ale także ci, którzy przyjechali, zobaczyli i... stwierdzili, że zostają na zawsze. Jedni uważają, że nowa krew ma inne spojrzenie na miasto i rozbija lokalne układy. Inni - że słoiki zabierają pracę i przez nich zanikają stare, poznańskie wartości. Powstaje też pytanie - kiedy przybysz z zewnątrz staje się poznaniakiem? Ile lat trzeba mieszkać w stolicy Wielkopolski by móc tak o sobie powiedzieć?

    Czy rodowici poznaniacy umieją strzec swojej "poznańskości" i jak przyjmują nowych? Jak przybysze spoza miasta czują się u nas i czy potrafią zaakceptować cechy, tradycje, przyzwyczajenia poznaniaków? Jak je widzą?Jak zmienili i jak zmieniają Poznań? Takie pytania nurtują nas nie od dziś. 

    Poznaniacy są specyficzni i wiele cech i zwyczajów rodowitych mieszkańców stolicy Wielkopolski często wywołuje zdziwienie na twarzach mieszkańców innych części kraju - chociażby zwyczaj chodzenia na słodkie w niedzielne popołudnie. Nie każdy nas rozumie gdy stary poznaniak wtrąca gwarę do codziennej mowy. Ale też Poznaniowi się zazdrości (albo zazdrościło) - solidności, pracowitości i porządku.

    Socjolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, profesor Ryszard Cichocki wiele czasu poświęcił badaniu jakości życia w mieście, jego mieszkańców zna można powiedzieć od podszewki. Mówi, ze jest poznaniakiem, utożsamia się z miastem - chociaż pochodzi ... ze Szczecina. Zapytaliśmy więc profesora czy jego zdaniem poznaniacy nie lubią przybyszów z zewnątrz.

    Poznaniacy są nieufni ale z drugiej strony - "przybysze" inaczej patrzą na Poznań i na to, co się tu dzieje. Doświadczył tego Robert Kaźmierczak, od niedawna dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta Poznania, ściągnięty z Jarocina. Nasza reporterka - poznanianka rodowita, szukała opinii takich jak ona - rodowitych poznaniaków. Udała się więc na święto dzielnicy Łazarz, stanęła przy stoisku, gdzie przygotowywano tradycyjne poznańskie danie "ślepe ryby" i... wyciągnęła mikrofon.

    Rodowici poznaniacy często podkreślają swoje poznańskie korzenie. Ale wcale nie tak łatwo znaleźć osobę, która z dziada pradziada jest poznaniakiem. Np. miejski i osiedlowy radny z Łazarza Wojciech Wośkowiak pochodzi... z Wolsztyna.

    Co zaskakuje przybyszów spoza Poznania? Czy poznaniacy lubią przyjezdnych? Czy "słoiki" są także u nas? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 17
    AAA 21.08.2013 godz. 15:32
    Mieszkam w Poznaniu od ponad 8 lat (studia, 3 lata pracy), ale szczerze powiem, że nie do końca czuję się tu jak w 'domu'. Znam zarówno Poznaniaków, jak i 'słoików', jednak jakiekolwiek relacje zawiązały się u mnie właśnie ze 'słoikami'. Poznaniacy nie są zbytnio skorzy do tworzenia bliższych relacji czy przyjaźni z osobami z zewnątrz. Są hermetyczni i nie dopuszczają do swoich środowisk innych. Widać to było już na studiach, ale jeszcze bardziej transparentne staje się to w życiu zawodowym. Nie jest to tylko moje spostrzeżenie. Niemniej jednak pozdrawiam tych otwartych na nie-poznaniaków :)
    Rodowity Poznaniak 06.07.2013 godz. 11:46
    JESTEŚMY NAJLEPSI W POLSCE ! A WARSZAWIACY TO NYGUSY. TAKA PRAWDA.
    VADER 16.06.2013 godz. 12:03
    TAK TO PRAWDA, POZNAŃ JEST MIASTEM SKRAJNIE NIEPRZYJAZYM! MIASTO TO MENTALNIE PRZYPOMINA NAJBARDZIEJ ZAPADŁE WIOSKI! (PO COŚ NA NASZĄ WIEŚ PRZYJECHOŁ, WRACAJ NA SWOJĄ). MIASTU BRAKUJE WIEEEEEEELE DO PRAWDZIWYCH METROPOLII JAK WARSZAWA,KRAKÓW, CZY WROCŁAW, GDZIE PANUJE PRAWDZIWIE ŚWIATOWA ATMOSFERA..
    bogdan 31.05.2013 godz. 15:25
    słoiki to konserwa minionej epoki nie objęta lustracją lizus systemu sprzedawczyk rozliczający ofiary zamiast katów lekarz sokołowski ogrodowa 16 nowy tomyśl nas biło zomo a taki jest ważny jak sędziowie co mi wymordowali rodzinę bez żydow nie byłoby polski to nasza ziemia szukam dziewczyny
    cz'ytacz 28.05.2013 godz. 11:40
    Noo muszę dla zwykłego zjadacza śnek ..., wyjaśnić niezrozumiałą treść wypowiedzi .
    A więc "degradacja"wynika z długiego przesiadywania i nie przystosowania się do takich warunków jakie serwują ,stare zasiedziałe wygi które potrafią poruszać się w przestrzeni tego miasta.
    Nikt starej wygi nie będzie nawet dotykał ,gdyż wie czym się to może skończyć ... .Być może i dlatego wygrano Powstanie ,rozprawiono się z Rosją Sowiecką-Bolszewikami i z roskazu Stalina rozprawili się z Polskimi Żołnierzami II-RP ... .

    Noo ten tekst to tylko przyczynek do dyskusji ...
    cz'ytacz 28.05.2013 godz. 10:04
    Przeglądając internetowe strony trafiłem na kilka ciekawych życiorysów których pewne okresy ich życia związane są z Poznaniem .A więc ogólna degradacja takiej formy przesiadywania " W Wielkim Mieście",jest prowincjonalną małomiasteczkową zapyziałą formą odreagowania na stres wynikły z życia codziennego,w którym schematy mieszczańskich form grzecznościowo-obyczajowych i zwyczajów STAŁY SIĘ POWSZECHNIE ZNACZĄCYMI CECHAMI POZNANIAKOW W POLSCE I ŚWIECIE.
    Bycie Poznaniakiem nawet przez trochę,nie tylko sprawia że zyskuje się kilkusettysięczne grono mieszkańców tego grodu lecz i DODAJE PRESTIŻU NA ARENIE W ŚWIECIE ... -kulturallnym,-biznesowym,-naukowym itd .

    Więc Poznańskie Nyrlanie Starego Marycha jest całkiem ,całkiem pozytywną cechą ...,lecz nie na długo ...
    Gdyż DŁUŻEJ SIĘ NIE DA TEGO ... ZNIEŚĆ .Więc niech taki jak obecnie stojący STARY MARYCH,NIECH BĘDZIE OZNAKĄ POZNAŃSKOŚCI.I dlatego cieszy się sympatią samych poznaniaków.Lecz dla innych nie da się tego na dłużej znieść ...,-tego nyrlania oczywiście .




    PS -pisałem tradycyjnie od ręki ,więc nie wiem czy poprawnie ...
    Krzychu 27.05.2013 godz. 22:12
    KIBOL. handluje z warszawiakami ( niestety ) od 20 lat i wiem jedno - to oszusci , nieroby i oszołomy . zawsze trzeba patrzec im na rece bo oszukuja w oczach .Mysla ze maj do czynienia z durniami , amam na to dowody w postaci handowej ...Warszawiaki importerzy ( kilka razy ) , sprzedaja mi towar ktory wg ,.nich nigdy nie powinien sie zepsuc - wiec nie udzielaja gwarancji wogole. ,Traktuja innych z kraju jak nienormalnych otpócz mnie - bo znam te ich sztuczki . . Ja umiem z nimi postepowac bo mam bagaz doswiadczen i zawsze mowie ze oni w poznaniu pozdychaja z gliudu bo tyutaj trzenaba pracowacv nie picowac. Mysle ze jestem do przodu w z tymi cwaniakami a wardszawki bo handlowalem z 7 -mioma firm,amio krtore w taki czy inny sposo zbankrutowaly bo muyslaly zae sprzedaj "zloto" Waszawiaki to oszusci i obiboki , manipulkaci i zlodzieje . Chcesz dowodow moge podac nazwy firm ( juz nie isnieja ) te kiedys mocne firm. .

    wiec nie mow mi KIBOL cos innego bo mnie szlak trafia jak slysze takie glupoty i durnoty


    Krzychu

    odszukany kilka razy przez cwaniakow z warszawy


    KIBOL 27.05.2013 godz. 20:15
    Krzychu!Powtarzasz potoczne opinie,które tylko podkreślają naszą zaściankowośc,współpracuję z firmą warszawską i warszawiakami i nigdy bym nie powiedział,że są nierobami i obibokami.Pracuja tak samo jak my,a nawet lepiej.Wielkopolanie i poznańczycy mogą być dumni ze swojej tradycji,ale doceniajmy i szanujmy innych.
    Szymon 27.05.2013 godz. 13:17
    Poznań 50 lat temu liczył 423 tys. mieszkańców, a zaraz po wojnie 268 tys. Przed wojną 274 tys. A 100 lat temu ok. 160 tys.
    Moja definicja słoika to osoba, która mieszka w wynajmowanym mieszkaniu bez meldunku, często ze znajomymi a nie z rodziną. Taką osobę z miastem oprócz pracy niewiele łączy. A z racji tego że ilość mieszkańców Poznania zwiększyła się przez 100 lat 4-krotnie, a powiatu poznańskiego od wojny do dziś z 75 tys. do 340 tys. to nie można mówić, że Poznaniak to ten, którego babcia lub dziadek mieszkali w Poznaniu. Poznaniak musi mieć trwały związek, czyli np. posiadać tu mieszkanie, mieć samochód zarejestrowany na numerach PO lub PZ/POZ, dzieci powinny uczęszczać do przedszkola czy szkoły w Poznaniu, identyfikować się z tym miastem.
    Włodzimierz Nowak., MyP 27.05.2013 godz. 13:12
    Zacznijmy może od tego - jaki obszar to dzisiaj Poznań. Według mnie to miasto 550 tys. mieszkańców ścisłego miasta, 350 tys. mieszkańców PZ i 100 tys. przyjezdnych studentów. Zyskując taką perspektywę i patrząc na demografię śmiało można stwierdzić, że Poznań to miasto 1,1 mln mieszkańców,w którym mieszkańcy o dłuższym niż 3 pokolenia stażu w mieście nie mogą liczyć więcej niż ok. 10%. Dlatego zamiast się dzielić, myślmy JAK przenieść nasze poznańskie wartości na tych z nas, którzy każdego roku stają się razem z nami poznaniakami.

    Poznań był magnesem i poznańska kultura, poznańskość także, co dobitnie pokazała audycja. Dlatego poszukajmy prawdziwych przyczyn problemów miasta, a nie szukajmy kozłów ofiarnych. Poznaniaków zawsze było stać na mobilizację i pracę nad rozwiązaniem prawdziwych problemów, a nie szukanie czarownic.

    Poznaniak od urodzenia, ale w drugim pokoleniu.
    Grzegorz 27.05.2013 godz. 13:05
    Pochodzę z Ostowa, mieszkałem przez rok w Poznaniu i z wielką przyjemnością wyprowadziłem się do Katowic. Poznań jest w moim odczuciu miastem nie gościnnym i prowincjonalnym i gdyby nie przyjedni studenci to by zupełnie nic się nie działo. Zwykłe duże hjak na polskie warunki miasto. Natomiast czuje sie Wielkopolaninem i identyfikuje całkowicie z tym regionem.
    alicja 27.05.2013 godz. 13:04
    Nie zależy skąd kto przyjechał, zależy jak jest wychowany. Przecież POZNANIACY też są brudasami i nierobami, a najlepiej zwalić wszystko na przyjezdnych. Sama jestem z wielkopolski, mieszkam w Poznaniu od 40 lat i nie wyobrażam sobie śmiecić czy niszczyć cokolwiek bo tak mnie wychowano i tak wychowałam moje dzieci.
    cz'ytacz 27.05.2013 godz. 12:59
    A nnoo fajnie że takie wypowiedzi ... .Lecz należy wszystko poukładać ,gdyż politycy i polityka domaga PRZESTRZENI ŻYCIOWEJ .
    Kiedy tej przestrzeni NIE MA ,to należy JĄ STWORZYĆ .
    TWORZYĆ MOŻNA NA ROŻNE SPOSOBY i można sobie otworzyć książkę szkolnej historii,by dowiedzieć się jak to się robi ,jak uprawia się politykę BY KTOŚ BYŁ BARDZIEJ RASOWY a INNY NADAWAŁ SIĘ NA PODLUDZIA !
    W RP można to odwrocić i powiedzieć że PODLUDZIEM jest ten który innego LUDZIA uważa za PODLUDZIA .
    Ale do podludzia można zaliczać tego który nie odróżnia kosza na śmieci od latarni ,i przykładowo z latarni robi coś co ma przypominać kosz .
    Więc dlatego sąsiedzi tak dbają o to by przyjezdny z wschodnich rubierzy EU,miał opinię PODLUDZIA
    Irena 27.05.2013 godz. 12:52
    Urodziłam się w Czarnkowie. W Poznaniu zamieszkałam w 1970 roku. Mój mąż to rodowity Poznaniak ze Śródki, tak jak żyjący jeszcze teściowie. Obecnie mieszkamy w Swarzędzu ale edukacja i moja praca do dzisiaj jest w Poznaniu. Moje dzieci i wnuki też urodziły się w tym przyjaznym mieście. Nie wyobrażam sobie innego życia jak praca w Poznaniu i mieszkanie w Swarzędzu. Jedno powiem - rodowici poznaniacy co czasami "sknerusy".
    pięknie pozdrawiam
    magaliw 27.05.2013 godz. 12:50
    Wszędzie jest tak samo. Mieszkalam w Warszawie 9 lat i nie czułam się Warszawianką.
    I myślę ze przyjezdni w Poznaniu mogą mieć podobne odczucia. Ale nie zamykajamy się, spojrzenie z zewnątrz może być krytyczne i może zwrócić uwagę na coś czego nie zauważamy.
    Od kilku lat mieszkam pod Poznaniem i staram sie tu wtopić w lokalną społeczność , działać dla niej i
    uczestniczyć w jej życiu. To chyba najważniejsze ..
    Krzychu 27.05.2013 godz. 12:46
    Kto tak naprawde jest poznaniakiem ? wiekszosc mieszkancow poznania wybudowala sie ( wyprowadzila ) poza miasto .
    Do miasta przyjezdazajka inni z calego swiata.

    Zawsze mowie ( zwlaszcza krawaciarzom ) warszawiakom , ze oni tutaj u nas nie maja zadnych szans istnienia. BO u Nas w Wlkp. trzeba prawcowac nie picowac . Oboiboki i nieroby nie maja zadnych szans .

    Wiekszosc z nas ( ja tez i Panie i panowie z RM ) pochodzi z Wlkp.
    My jestesmy nauczeni ciezkiej ROBOTY .

    To nie prawda ze tacy jak my psujemy wuizerunek Poznaniakla ,

    Ma wzmacniamy wizerunek Pracowitego wielkpolaniana i tak rzeczywiscie jest.

    Mam pracownikow z Poznania ( z urodzenia ) Niestetry to nie ta pracowitosc co mnie nauczono.,prosze zobaczyc na rynku Lazarskim tych obibokow i nierobow.


    Krzychu ur BUK ( Junek)

    Margot 27.05.2013 godz. 12:28
    Ja przyjechałam do Poznania z Mazowsza. Mieszkam tutaj 10 lat, ale nie czuję się Poznanianką i raczej nią nie zostanę. W mieście się dobrze żyje, ludzie są uprzejmi i pomocni, ale pewien dystans czuć. Pewnie spędzę tutaj jeszcze wiele lat z powodów zawodowych, ale czy poczuję się jak w domu? Nie wiem.

    z pozdrowieniami dla Poznaniaków