Jego zdaniem sprawę powinny wyjaśnić organa ścigania. Dwóch nieznanych sprawców napadło na wiceszefa kaliskich drogowców, gdy był w drodze do pracy. Mimo, że do zdarzenia doszło 24 sierpnia, to sprawę dopiero teraz ujawniono. Sam poszkodowany nie chciał wcześniej o niej mówić.
Krzysztof Gałka został pobity przed swoim domem. "Miałem podbite oko, rozciętą brew, leciała mi z nosa krew" - mówi Gałka. Sprawcy nie byli zamaskowani. Szef drogowców zgłosił pobicie na policję, ale nie złożył zawiadomienia o przestępstwie, a jedynie powiadomił funkcjonariuszy o zdarzeniu. W tej sytuacji, jak tłumaczy Witold Woźniak z biura prasowego kaliskiej policji, nie ma podstaw prawnych do wszczęcia dalszych czynności procesowych. "Poszkodowany został poinformowany o możliwości złożenia zawiadomienia, ale z niej nie skorzystał" - mówi Woźniak.
Poseł Jerzy Kozłowski jest sprawą zbulwersowany i zapowiedział złożenie do Ministerstwa Sprawiedliwości wniosku o objęcie tej sprawy specjalnym nadzorem: Po rozmowie z Radiem Merkury prezydent Kalisza Grzegorz Sapiński złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
___
Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji w Kaliszu od czerwca nie ma dyrektora - jest na zwolnieniu lekarskim. Teraz doszło do pobicia jego zastępcy. Dziwi brak odpowiedniej reakcji władz miasta na to zdarzenie.
synk/szym