Małżeństwa jednopłciowe. Jak będzie w Koninie? "Władze wspierają różnorodność"
Początek meczu przyniósł kilka groźnych ataków gości, ale już w 10. minucie Kolejorz wyszedł na prowadzenie po trafieniu Patrika Wålemarka. Drugiego gola dla gospodarzy strzelił Allahyar Sayyadmanesh po asyście Pablo Rodrigueza. Zaledwie kilka minut później kolejną bramkę zdobył Wålemark, który w 37. minucie z powodu kontuzji musiał opuścić boisko. Na listę strzelców w pierwszej połowie wpisali się też: Mateusz Skrzypczak i Radosław Murawski.
Następny cios mistrzom Szwajcarii wymierzył tuż po przerwie Daniel Hakans. W 66. minucie goście byli blisko zdobycia honorowego gola. Furkan Dursun wpakował piłkę do bramki Mateusza Lisa, ale sędziowie dopatrzyli się spalonego. Siódmego gola dla gospodarzy dołożył jeszcze Robert Gumny.
Jeszcze nigdy Kolejorz nie wygrał tak wysoko meczu w europejskich pucharach. Dotychczasowy rekord pochodził z 2008 roku, kiedy na własnym boisku Lech pokonał Grasshopper Zurych aż 6:0.
Początek nie był taki, jak pokazuje wynik spotkania. Na początku to FC Thun miało okazję by ten mecz otworzyć. Cieszymy się, że tak się nie stało. Myślę, że wypunktowaliśmy przeciwnika w stu procent, bo byliśmy skuteczni do bólu i zdobyliśmy siedem bramek. Teraz trzeba dokończyć robotę, bo wiemy, jak jest w piłce nożnej
– mówi bramkarz Lecha, Mateusz Lis.
Spotkanie z FC Thun było pierwszym meczem ostatniej rundy eliminacji do Ligi Europy. Rewanż w Szwajcarii za tydzień, 27 sierpnia. Transmisja oczywiście w Radiu Poznań.