"Po tych kilku upalnych dniach zagrożenie pożarowe było naprawdę duże. Deszcz zwiększył wilgotność ściółki i na kilka dni to zagrożenie oddalił" - tłumaczy Gromadziński. Problem może jednak wrócić za kilka dni, kiedy znów będą upały. Zdaniem Bogumiła Gromadzińskiego ewentualne wprowadzenie wtedy zakazu wstępu do lasu mija się z celem w przypadku terenów podmiejskich. Tutaj taki zakaz byłby notorycznie łamany, ponieważ lasy poznańskie często graniczą z osiedlami. Zakład Lasów Poznańskich takiego zakazu raczej nie wprowadzi, ale leśnictwa położone dalej od miasta mogą podjąć inną decyzję.