- Udało nam się na razie wstępnie zrekonstruować okoliczności tej tragedii - mówi nadinspektor Arkadiusz Jaraczewski z Państwowej Inspekcji Pracy w Lesznie. - Uczeń przenosił przedłużacz, który był pod napięciem. Ten przedłużacz wcześniej przez dłuższy czas leżał na gruncie, więc możliwe że na jego stan miały wpływ warunki atmosferyczne.
Arkadiusz Jaraczewski podkreśla, że na razie jest zbyt wcześnie, by mówić o czyjejkolwiek winie. Sprawą zajmują się także policja oraz prokuratura.