Tłumy poznaniaków przyciągnęło dziś otwarcie azylu dla małp Ameryki Południowej w Starym ZOO. Zwierzęta, które zostały odzyskane z hodowli we Francji i Hiszpanii, znalazły schronienie w wyremontowanym pawilonie dawnej ptaszarni. Zagranicą przebywały w dramatycznych warunkach. Niektóre nie mają ogonów, bo z powodu ciasnoty i stresu, same się okaleczyły.
W starej ptaszarni odnowione zostały także klatki na zewnątrz. Małpy będą z nich korzystać, gdy temperatura przekroczy 24 stopnie Celsjusza - mówi dyrektor ZOO Ewa Zgrabczyńska. "Nasze tamaryny i marmozety, bo tak nazywają się te grupy przepięknych, drobnych, świerkających bardzo głośno małp, zajęły ptaszarnię w Starym ZOO i szczerze powiedziawszy słychać je tak dokładnie, jak ptaki dlatego, że ich świerkania są bardzo specyficzne. Mamy tutaj uistiti białouche, tamarynę białoczubą i przepiękną marmozetę złocistoręką, która wygląda jakby nogi i dłonie miała obute w rękawice ze złota" - mówi dyrektor Zgrabczyńska.
Te małpy na wolności żyją na drzewach w Puszczy Amazońskiej. W tej chwili ich populacja w niewoli jest liczniejsza niż na wolności. W poznańskim ogrodzie będzie ich kilkanaście. Na razie dojechało 9.
Do ZOO przyszły dziś przede wszystkim rodziny z małymi dziećmi. Maluchy z nosami przy szybach próbowały znaleźć małpki.
To nie koniec inwestycji w Starym ZOO. W dawnej lwiarni, dzięki pieniądzom z budżetu obywatelskiego, powstanie Muzeum Historii poznańskiego Ogrodu. Ma zostać otwarte pod koniec roku.