NA ANTENIE: PO TO JESTES NA SWIECIE/MAANAM
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Mandaty i punkty = większe bezpieczeństwo?

Publikacja: 16.01.2012 g.12:20  Aktualizacja: 16.01.2012 g.15:11
Poznań
W lutym zacznie obowiązywać nowy taryfikator mandatów. Pojawią się w nim punkty za wykroczenia, które dotąd karano tylko mandatami. Surowiej karane mają być zachowania kierowców, które najbardziej zagrażają bezpieczeństwu pasażerów pojazdu i pieszych. 10 punktów karnych otrzymamy np. za przewożenie większej liczby osób niż wynika to z dowodu rejestracyjnego. Do tego 100 zł mandatu. Czy ostrzejsze kary zmienią nawyki kierowców?
Licznik samochodowy
/ Fot.

Spis treści:

    Budząca wciąż opory wielu kierowców, nie mówiąc już o pasażerach - jazda bez zapiętych pasów bezpieczeństwa także będzie ostrzej karana. Za to przewinienie przewidziano cztery punkty karne zamiast dwóch, niezależnie od tego, czy zawini kierowca, czy pasażer. Do tego 100 zł mandatu. Czy wyższe mandaty i punkty karne nakłonią kierowców do zapinania pasów? A może lepsza jest życzliwa rada od autorytetu ws. jazdy samochodem? O tym, dlaczego powinniśmy zapinać pasy, mówi jeden z najlepszych polskich kierowców wyścigowych na torach Jakub Giermaziak z Gostynia.

    Rozmawianie przez telefon komórkowy podczas kierowania - to nagminne zachowanie kierowców. Czy to niegroźne zachowanie? A może upowszechnienie systemów głośnomówiących, słuchawek,... sprawia, że niewielu kierowców łamie prawo? Szef leszczyńskiej drogówki Janusz Czarnecki mówi, że w niestety wielu polskich kierowców w czasie prowadzenia samochodu rozmawia przez telefon komórkowy. Komendant straży miejskiej w Lesznie Mirosław Frątczak ubolewa również, że zdrowi kierowcy często parkują swoje auta w miejscach przeznaczonych dla zmotoryzowanych niepełnosprawnych.

    Janusza Czarneckiego - szefa leszczyńskiej drogówki i Mirosława Frątczaka - komendanta straży miejskiej - zapytaliśmy, czy kolejne zaostrzenie kar może zmobilizować kierowców czy zmusić do przestrzegania przepisów drogowych. A może najważniejsza jest edukacja, uświadamianie, tłumaczenie...

    Najbardziej dotkliwe zmiany dotyczą wykroczeń drogowych takich jak:

    • - Będzie 5 punktów karnych za rozmowę podczas jazdy przez telefon komórkowy bez zestawu głośnomówiącego. Do tego 200 zł mandatu.
    • - Będą 4 punkty karne zamiast 2 za jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, niezależnie od tego, czy zrobi to kierowca, czy pasażer. Do tego 100 zł mandatu.
    • - Będzie 6 punktów karnych zamiast 3 za przewożenie dziecka bez fotelika. Do tego 150 zł mandatu.
    • - Będzie 5 punktów karnych za parkowanie bez zezwolenia na miejscu dla inwalidów. Do tego 500 zł mandatu.
    • - Będzie 10 zamiast 9 punktów karnych za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych. Do tego 200 zł mandatu.
    • - Będzie 10 zamiast 8 punktów karnych za wymuszenie pierwszeństwa na pieszym znajdującym się na pasach. Do tego 350 zł mandatu.
    • - Będą 2 punkty karne zamiast 1 za niestosowanie się do znaku "stop". Do tego 100 zł mandatu.
    • - Będzie 5 punktów karnych za holowanie sanek za samochodem. Do tego mandat od 20 do 500 zł.
    • - Będzie 10 punktów karnych za przewożenie większej liczby osób niż wynika to z dowodu rejestracyjnego. Do tego 100 zł mandatu.

    Czy ostrzejsze kary zwiększą bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego? Czy kierowcy zmienią nawyki i zaczną dbać o swoje bezpieczeństwo? A może nie ma takiej siły, która skłoniłaby nas do rozmawiania w samochodzie przez zestaw głośnomówiący, bo to... obciach? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 9
    kierowiec 16.01.2012 godz. 14:42
    Przepisy powinny zobowiązać sprzedawców i producentów nowych samochodów do obligatoryjnego wyposażania je w system głośnomówiący - najlepiej bluetooth i jeśli każde auto będzie wyposażone w taki system, to rozmowa przez komórkę przy uchu nie będzie już karana i nie potrzebne będą kolejne kary itp.

    Problemy należy rozwiązywać, a nie karać jednych za nierozwiązanie ich przez innych!
    kierowiec 16.01.2012 godz. 14:38
    @Zenobiusz,
    to co opisujesz mija się z rzeczywistością. Bo jak chcesz wyeliminować zjawisko, to musisz uszczelnić kontrolę, a nie zwiększać kary. Patrz tam, gdzie zostały zainstalowane działające fotoradary, czyli praktycznie każdy przekraczający prędkość jest karany (nie ważne czy 50zł czy 500zł), tam większość teraz jeździ wolniej.

    Podwyższanie kar nie ma najmniejszego sensu, bo nie jest skuteczne.
    kierowiec 16.01.2012 godz. 14:33
    @w
    Akurat ograniczenie na Drodze Dębińskiej jest złym przykładem, bo tam jest ono dobrane prawidłowo. Przejazd tego zakrętu z prędkością 70km/h jest możliwy przy suchej nawierzchni, ale jest to ryzykowne, dlatego 40km/h jest tam wskazane.
    Natomiast można by rozważyć podwyższenie prędkości dopuszczalnej na pozostałych odcinkach Drogi Dębińskiej do 60km/h - zwłaszcza na odcinku od wiaduktu do wspomnianego zakrętu.

    Natomiast jest wiele innych miejsc, gdzie 80-90% samochodów jedzie szybciej i w takich miejscach często czai się policja z ukrytym radarem (jakoś dziwnie policja zawsze ustawia się na początku lub końcu ograniczenia prędkości czy też terenu zabudowanego, a nie np. w centrum miejscowości).
    Janikolp 16.01.2012 godz. 14:31
    Jazda bez pasow to moja prywatna sprawa i tyle .wiem ze ktos oddal ta spawe do Strasburga i przegral. Tlumaczy sie nam ze bezpieczenstwo i leczenie . Jakie leczenie , jak znajdziesz sie u lekarza to i tak musisz zaplacic z wlasnej kasy . Z ZUSU nic nie otrzymasz. Zapinanie pasow powinno byc dobrowolne , powinno podpisywac sie deklaracje ze na wlasne ryzyko nie zapiasz pasow i tyle ... . Moj znajomy przezyl po wypadku na A-2 tylko dlatego ze nie mial zapietych pasow ,podczas uderzenia wylecial przez szybe w pole i ZYJE. . Jego kolega byl zapiety i przez zapiete pasy zlamal mu sie kregoslup . I co wy na to. Zapinanie pasow lub nie to tylko kasa d za mandaty dla Panstwa. Ja nie zapinalem i nie zapinam i radze to samo innym.
    w 16.01.2012 godz. 13:20
    @kierowiec:
    najgorsi są właśnie ci kierowcy, którzy uważają, że wiedzą lepiej, jaki znak powinien w danym miejscu stać.
    usprawiedliwiają się "zdrowym rozsądkiem", który np. na ograniczeniu do 40-stki na drodze dębińskiej każe im jechać 70km/h, co kończy się wypadnięciem z drogi dla jednych, lub wjechaniem na pas przeciwny dla drugich.
    kierowiec 16.01.2012 godz. 12:49
    Po pierwsze - nie zawsze przekroczenie przepisów wiąże się ze zwiększeniem zagrożenia... często też oznakowanie dróg, a zwłaszcza stawianie znaków ograniczających prędkość jest bardzo nadmiarowe (chociażby na węźle Komorniki przez długi czas było ograniczenie prędkości do 60km/h i praktycznie codziennie tam stała policja wyłapująca jadących szybciej - ograniczenie zostało zmienione na 80km/h, co nadal jest prędkością bezpieczną i policji tam już nie ma, bo kierowcy zasadniczo się stosują do tego ograniczenia). Często też ograniczenia prędkości są stawiane decyzją urzędniczą, zamiast wykonać drobną przebudowę mającą wpływ na poprawę bezpieczeństwa.

    A odnośnie kar - kary finansowe dyscyplinują biedniejszych i mniej jeżdżących kierowców. Dla kierowców dużo jeżdżących najgroźniejsze są punkty i niebezpieczeństwo utraty prawa jazdy.
    Karanie punktami wg mnie jest uczciwsze, bo jest równe dla wszystkich niezależnie od statusu majątkowego, a przede wszystkim dyscyplinuje kierowców.
    Zenobiusz 16.01.2012 godz. 12:44
    Potrzebne są wyższe mandaty na tysiąc, dwa tysiące złotych, żeby ludzie oduczyli się jeździć 200 km/h i różnych innych bzdur. Trzeba pamiętać, że na punkty i wysokie mandaty narzekają kierowcy, którzy nagminnie łamią przepisy. Jak ktoś raz na rok pociśnie i zapłaci 200 zł, to go nie zaboli, bo będzie wiedział, że mu się należało. A jak ktoś codziennie jeździ niezgodnie z przepisami, to może spodziewać się, że straci pensję.
    w 16.01.2012 godz. 12:43
    jadąc przez miasto, jestem w stanie naliczyć tyle sytuacji jawnego i chamskiego łamania zasad, że przez godzinę można naliczyć kilka tys.zł z mandatów i pewnie jakieś100 pkt karnych....
    skręcanie w prawo na strzałce bez zatrzymania się, to pikuś (przyzam,że sam nie zawsze się zatrzymuję - choć zawsze przyhamowuję przed światłem, do 5-10km/h) - ale wielu skręca, gdy strzałka jest wyłączona (tak, jakby sam fakt istnienia takiego sygnalizatora zezwalał na wjechanie na skrzyżowanie)... ba! są nawet miejsca, gdzie kierowcy nagminnie na czerwonym skręcają w prawo, choć nie ma tam nawet zamontowanej strzałki (np. wjazd w osiedle Batorego na Opieńskiego vis-a-vis marketu.....)
    w 16.01.2012 godz. 12:39
    rozmowa przez komórkę jest nagminna u PEWNEGO typu kierowców - czasem w lusterku wstecznym widze, jak ktoś np.jedzie za mną przez 10 km. wiele skrzyżowań, świateł - i cały czas jedną ręką trzyma komórkę przy uchu, rozmawiając i patrząc gdzieś w sufit. Jeśli kiedyś mi ktoś taki przywali w zderzak, nie omieszkam wezwać policji i zwrócić uwagę na to, że rozmawiał przez komórkę - a jesli będzie się wypierał, jest przecież możliwość sprawdzenia billingu - czy w czasie wypadku komórka była połączona....