98 lat temu Leszno wróciło do Polski. Uroczystości na rynku
Według policji około 300 osób zgromadziła akcja Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Wśród protestujących była m.in Joanna Jaśkowiak, która powiedziała, że kobiety są przeciwne pozbawieniu ich prawa wyboru we wszystkich dziedzinach.
- Ogranicza się moje prawa wyboru i to nie dotyczy tylko praw reprodukcyjnych. Obawiamy się, że po ograniczeniu praw reprodukcyjnych przyjdzie czas na inne swobody - mówiła Jaśkowiak.
Jedna z przemawiających organizatorek dodała - Ustawiłyśmy tutaj mur ze zdjęciami posłów, dzięki którym tutaj dziś jesteśmy. Obudziliście lwicę i nic już nie będzie tak samo, może ta burza potrwa miesiąc, a może kilka lat, jednak nie zrażamy i nie będziemy się poddawać - przekonywała kobieta.
Organizatorzy ze Strajku Kobiet zwrócili się do posła PiS Bartłomieja Wróblewskiego z apelem by wycofał wniosek z Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z Konstytucją przepisu, który pozwala na przerwanie ciąży, gdy płód jest uszkodzony. Skandowano "Pośle wycofaj!". Pojawiły się też hasła "Nie dla barbarzyństwa, tak dla macierzyństwa", "Chcemy edukacji, nie indoktrynacji" oraz "Myślę, czuję, decyduję".
Strajk kobiet zgromadził się wokół fontanny na placu Wolności, a ponad sto metrów dalej, na schodach obok Arkadii, zebrali się obrońcy życia. Według policji przyszło ich około 100. Natalia Klamycka z Fundacji Życie i Rodzina powiedziała, że konieczna jest pełna obrona ludzkiego życia od momentu jego poczęcia.
- Jesteśmy tu szczególnie dlatego, że po drugiej stronie placu Wolności są ludzie, którzy za prawa kobiet uważają prawo do zabicia dziecka poczętego - mówiła Klamycka.
Jeden z manifestujących mówił, że nawet chore dziecko albo takie, które może być chore, ma prawo do życia. "Nie zabijaj!" - skandowano. Pojawiło się też hasło: "Biały protest jest za życiem, czarny protest za zabiciem".
Większość zwolenników i przeciwników aborcji nie zbliżała się do siebie, ich bezpieczeństwa pilnowała policja.
Młodzież Wszechpolska i grupa narodowa Szturmowcy poznańscy zorganizowały mini-happening, przebrani w białe kombinezony, tańcząc, zbliżyli się do Strajku Kobiet. Nie doszło do przepychanek, zostali oddzieleni przez policję, a także wylegitymowani. "Chcieliśmy pokazać przez dzikość tańca - dzikość barbarzyńskiego postulatu pozwalającego zabijać dzieci" - mówi Ziemowit Przebitkowski. Jeden z działaczy Młodzieży Wszechpolskiej zbliżył się też do protestujących kobiet w przebraniu śmierci - miał przyczepioną kartkę z napisem "Też jestem za aborcją".
20 osób pikietowało przed Sądem Rejonowym w Koninie w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Zebranym odczytano list jaki do szefów partii opozycyjnych skierowały ogólnopolskie organizacje obywatelskie. Nie zabrakło też symbolicznego pokazania czerwonych kartek i minuty ciszy.
- Ten rok został uznany za Rok Praw Kobiet. Zawsze byłyśmy uważane za niegodne, żeby głosować. To, że naszą ustawę wrzucono do kosza pokazało, że po 100 latach posłowie nadal uważają nas za głupsze - mówi Ewa Jeżak z Konińskiego Kongresu Kobiet.
Spotkanie w wąskim gronie pozwoliło na krótką wymianę zdań dotyczącą sytuacji kobiet w Polsce. Wszyscy biorący udział w zgromadzeniu zgodzili się z postulatami zawartymi w liście, żeby opozycja złożyła projekt „O prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie” jako projekt poselski.
Jacek Butlewski/Aleksandra Braciszewska-Benkahla