Matka od początku przedstawiała inny przebieg wypadku. - Aby potwierdzić lub wykluczyć jej wersję policjanci przeprowadzili eksperyment - powiedziała naszej reporterce prokurator Maria Wierzejewska-Raczyńska. Wykonano atrapę balustrady mostu i chłopiec bez trudu przeszedł między szczebelkami - mimo, że były rozstawione co 13 centymetrów. Dlatego prokuratura przyjęła, że prawdziwa była wersja matki, że chłopiec - gdy czytała ogłoszenie - oddalił się.
Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę na moście prowadzącym do pilskiego Parku na Wyspie. Dziecko z rzeki wyciągnęło dwóch przypadkowych mężczyzn. Chłopiec przez jeden dzień był na obserwacji w szpitalu, ale lekarze orzekli, że nic mu się nie stało.