To oznacza, dla rodziców koniecznośc przyjeżdżania do przedszkola przy każdym posiłku dziecka. Matka chłopca próbowała interweniować u Prezydenta Poznania lecz nie znalazła wsparcia. Złożyła na niego skargę.
W czwartek poznańska Komisja Oświaty uznała wniosek za bezzasadny. Miesiąc wcześniej komisja jednogłośnie odrzuciła także wniosek o dyskryminację Bruna przez dyrekcję przedszkola.
Mama dziecka, Monika Myszka, jest rozżalona decyzjami urzędników. - Jak przedstawiałam, że każde pismo od Urzędu Miasta było przekroczone powyżej 30 dni i większość pism musiała być niestety ponaglana, to też tego nikt nie słuchał. A tego dotyczyła skarga. Rozmawialiśmy już z prawnikiem i prawnik twierdzi, że jest zasadne wniesienie sprawy do sądu - mówi Monika Myszka.
Dyrektorka przedszkola, Małgorzata Materna-Gucia, mówi, że nic więcej dla dziecka nie mogła zrobić.
- Prawo jest tak skonstruowane, że nauczyciel ma prawo odmówić i ja nie jestem w stanie nic zrobić. Zrobią wszystko dla dziecka, ale insuliny nie podadzą. W tej sytuacji konkretnej czują się niepewnie. Myślę, że bardzo duże znaczenie ma komunikacja z rodzicami - dodaje dyrektorka.
Sytuacja dzieci chorych w przedszkolach nie jest uregulowana prawnie. Opiekunki nie muszą - według prawa - podawać leków, a NFZ nie refunduje opieki pielęgniarskiej w tych placówkach.