Policja odpowiedziała, zapraszając autorów wpisów do konfrontacji z dowodami. Zgłosiła się jedna osoba – 72-letni kierowca, który podtrzymywał swoją wersję wydarzeń. Podczas spotkania funkcjonariusze pokazali nagranie z nieoznakowanego radiowozu. Okazało się, że to kierowca rozpoczął wyprzedzanie bez upewnienia się, czy lewy pas jest wolny, zmuszając policjantów do gwałtownego zjazdu na pobocze. Po obejrzeniu nagrania mężczyzna przyznał, że się pomylił, a jego wpis był efektem emocji.
Policja podkreśla, że sytuacja była niebezpieczna i dlatego zdecydowano się opublikować materiał. Jednocześnie autor pierwotnych oskarżeń do dziś nie zgłosił się, by je potwierdzić.