NA ANTENIE: CZERWONY JAK CEGLA/DZEM
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Mieszkania socjalne - tylko nie u nas!

Publikacja: 04.02.2015 g.12:20  Aktualizacja: 04.02.2015 g.14:02
Poznań
To problem niezwykle trudny w wymiarze społecznym. Szukamy odpowiedzi na pytanie: jak i gdzie samorządy mają budować mieszkania socjalne. Prawo nakłada na gminy obowiązek udostępniania lokali socjalnych - np. dla eksmitowanych z prawem do lokalu. Jednak wszędzie tam, gdzie zapowiadana jest tego typu inwestycja - np. blok z mieszkaniami socjalnymi - zaczynają się protesty sąsiadów. Nikt nie chce mieć "takiego" sąsiedztwa.
mieszkania_komunalne-jezyce-blok - Archiwum Radia Merkury
/ Fot. (Archiwum Radia Merkury)

Spis treści:

    Rozpatrując sprawy eksmisyjne sądy praktycznie w każdym przypadku orzekają o prawie do lokalu socjalnego. Pojawiła się więc paradoksalna z punktu widzenia gmin sytuacja, że obowiązkiem samorządu jest budowanie mieszkań socjalnych, żeby móc realizować wyroki sądów. Niedostarczenie w takim przypadku lokalu zastępczego daje prawo właścicielowi budynku, w którym mieszka lokator z wyrokiem eksmisyjnym, do żądania odszkodowania od gminy. Gminy płacą odszkodowania, ale chcą zmniejszyć kwotę na ten cel i planują budowanie mieszkań socjalnych za miejskie pieniądze. Ale tu - napotykają problemy.

    W Lesznie najnowsze dwa bloki socjalne z 24 mieszkaniami miały powstać na Grzybowie, nowym leszczyńskim osiedlu domków jednorodzinnych. Protest mieszkańców tej części miasta spowodował, że - nowy prezydent Leszna Lukasz Borowiak - odstąpił od tych planów i postanowił, że kolejne mieszkania socjalne powstaną w kamienicach należących do samorządu. Większość z nich znajduje się w centrum Leszna. Taka koncepcja nie spodobała się z kolei mieszkańcom szeroko rozumianej leszczyńskiej "Starówki" oraz handlowcom, którzy w tej części Leszna mają swoje sklepy. No i jest problem ....., który ma większość polskich gmin.

    Jacek Marciniak zapytał mieszkańców leszczyńskiego Grzybowa dlaczego bali się powstania na ich osiedlu dwóch bloków z mieszkańcami socjalnymi. Twierdzą, że spadnie bezpieczeństwo, a mieszkania i domy stracą na wartości. Słyszeli, że w takich miejscach odbywają się awantury. Na podobne obawy wskazuje - mieszanka leszczyńskiej starówki, wiceprezes Leszczyńskiego Stowarzyszenia Handlowców "Starówka" Danuta Balcerzak, która uważa, że na starówkę powinny być sprowadzane rodziny z dziećmi, rodziny w wieku emerytalnym, ludzie, którym odpowiada mieszkanie w centrum, z łatwym dostępem do usług: sklepów, aptek, kina, teatru.

    Czy strażnicy miejscy często muszą interweniować w tej części Leszna, gdzie stoją budynki z socjalne? Jak się żyje w takich socjalnych gettach - socjalnych budynkach?

    Socjalne getta czy system rozproszony? - takie pytanie postawiliśmy poznańskiemu socjologowi dr Markowi Nowakowi, który specjalizuje się w zagadnieniach socjologii ekonomicznej, problematyce aktywizmu społecznego, zagadnieniach migracji i mobilności oraz kwestiach przestrzeni i aktywności miejskiej. Dokładnie to samo pytanie stawiamy mieszkańcowi jednego z socjalnych mieszkań w Lesznie.

    No to gdzie? Na osiedlach domków - NIE, w kamienicach w śródmieściu - absolutnie NIE! Gdzie więc lokalizować mieszkania socjalne, jeśli wszystcy, którzy mają swoje mieszkanie, swój dom mówią: nie obok mnie! Jak ten problem rozwiązać? Co ma zrobić miasto, gmina zmagająca się z tym problemem?

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 2
    kasia 04.02.2015 godz. 13:07
    Wysłuchałam audycji i dyskusji o mieszkaniach socjalnych i zrobilo mi się przykro.Mieszkam w lesznie niedaleko takich właśnie socjalów i nie odczuwam w związku z tym żadnego dyskomfortu.Mieszkaja tam różni ludzie,między innymi wychowankowie domu dziecka,krórzy pracują i próbują żyć godnie i normalnie na miarę swoich możliwości.Należy zadać pytanie,czy patplogia zależy od zasobności portfela?W bogatych normalnych domach zdarza się,że dzieci są pozostawione sobie,dorośli pija,ale z kulturą,bo droższe alkohole,dzieciaki na haju rozbijaja drogia fury.Ale to jest ok,bo mieści się w standardzie zachowań nas,"normalnych"obywateli.A biedota to najlepiej do lasu,albo na głębokie peryferie.A gdzie empatia,tolerancja i nasze katolickie miłosierdzie?Też poszło w las.No i czego my uczymy nasze dzieciaki,że są równi i równiejsi.Dla mnie to okropne
    zwykły mieszkaniec 04.02.2015 godz. 13:01
    E tam. Ja nie mam w sąsiedztwie mieszkań socjalnych, ale "zwykłych" ludzi oraz studentów. Ci potrafią dopiec jak największa patologia. Np. imprezka do siódmej rano w środku tygodnia, dwa razy na miesiąc. Albo "zupełnie normalna", bo przecież nie patologiczna rodzina, która się kłóci tak, że cały dom słyszy, lecą k.... i ch.... i w ogóle nie ma patologii.....