Pierwszy SOR dla dzieci w Wielkopolsce zdaje egzamin. Na pomoc czekają cztery razy krócej
Eurodeputowany z Wielkopolski i były premier Leszek Miller zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym twierdzi, że "nie ma dziś istotniejszej rzeczy, niż pozbycie się PiS". Według Millera to jest cały program, a na szczegóły przyjdzie czas po wyborach.
"Nie chodzi o bycie antyPiSem, ale o skupienie się na wszystkim, co odspawa PiS od władzy" - mówi Leszek Miller.
To ma z tego wynikać, że odsunięcie PiS od władzy oznacza, że Polska wraca do rodziny demokratycznych narodów bez groźby ewoluowania w kierunku dyktatury i Polska, która nie będzie miała kłopotów z Unią Europejską, tylko będzie odpowiedzialnym członkiem Unii Europejskiej, to znaczy wypełnianie wszystkich kryteriów przynależności do Unii Europejskiej
- mówi Leszek Miller.
Bartłomiej Wróblewski uważa, że takie słowa są niemerytoryczne i kierują politykę na tory przeciwstawiania sobie ludzi, a nie na to, co powinno być jej celem.
"Twierdzenie, że opozycja nie musi mieć programu, bo to nieistotne, a istotne jest tylko przejęcie władzy" - mówi Radiu Poznań dr Bartłomiej Wróblewski.
Co do oskarżeń Leszka Millera, to trzeba powiedzieć, że Leszek Miller, jako wieloletni funkcjonariusz komunistycznego państwa może dużo o dyktaturze powiedzieć, bo sam się z dyktatury wywodzi, ale nie jest wiarygodnym recenzentem kogokolwiek
- mówi dr Bartłomiej Wróblewski.
Według Leszka Millera im więcej list wyborczych stworzy opozycja, tym bardziej maleją szanse na realizację celu opozycji. Według byłego premiera liderem listy powinien być szef największej partii opozycyjnej Donald Tusk.