Jak podkreślił gość programu, początkowo prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump deklarował, że jego celem jest obalenie irańskiego reżimu.
Sekretarz wojny Pete Hegseth już ograniczył ten cel, mówi, że tylko chodzi o potencjał militarny, żeby go osłabić. To znaczy, że następuje urealnienie. Tutaj mści się to, że nie było planu działania takiego precezyjnego. Zmiana reżimu wymaga opozycji. Opozycja powinna mieć struktury, liderów. Ich nie ma
- zauważa.
Prof. Radosław Fiedler zaznaczył, że Stany Zjednoczone mogłyby dalej negocjować z Iranem kwestie dotyczące chociażby ograniczenia irańskiego programu nuklearnego. Jego zdaniem, najprawdopodobniej to Izrael nakłonił prezydenta USA do użycia siły, ponieważ Iran jest dla niego głównym zagrożeniem.
W ocenie politologa, irańskie ataki na cele w pobliskich krajach mają pokazać koszty związane z prowadzeniem wojny i wywrzeć presję w celu zawieszenia broni.