Niemal co tydzień gdzieś w Wielkopolsce powstaje nowy malunek - zwykle zlecony przez samorząd, często wielkiego formatu, czasem kiepskiej jakości.
Murale nie są jednak zdaniem ich badaczki całkiem pozbawione wartości artystycznych.
Nie są sztuką sensu stricto. Nie można ich porównać do obrazów Van Gogha czy Moneta, ale mają znamiona sztuki, dlatego zaproponowałam termin "obiektu artyfikowanego"
- tłumaczy.
Dr Balcerak jest autorką książki "Murale w procesie kształtowania wielkomiejskiej przestrzeni przez sztukę". Jak zauważyła, w ostatnich latach powstało wiele murali z motywami patriotycznymi, ale ta moda przeminęła.
Z czego się cieszę i myślę, że muraliści też. Ci, z którymi rozmawiałam, niekoniecznie lubili malować te murale. Ostatnio dużo murali społecznych i ekologicznych pojawiło się w przestrzeni publicznej
- stwierdza.
Tylko w ciągu ostatnich kilku dni znany twórca Kawu stworzył mural nawiązujący do "Króla lwa" na budynku szpitala Świętej Rodziny w Poznaniu, kibice Lecha pomalowali w klubowe barwy garaże w Nowym Tomyślu, a w okolicach Gniezna powstał mural upamiętniający jedno z największych starć potopu szwedzkiego, bitwę pod Kłeckiem.
Czytaj więcej: Najpiękniejsze murale w Poznaniu. Gdzie je znaleźć? Poznańska mapa street artu