Są pieniądze na walkę z czerniakiem!
Mammobus zielonogórskiej firmy przyjechał na osiem godzin i mógłby w tym czasie zbadać prawie sto kobiet. Ale nie zbadał, bo zainteresowanie pań było niewielkie. Szefowie firm prowadzących badania przyznają, że "kumulacje" mammobusów w jednym miejscu są częste; absurd polega też na tym, że gdy taki pojazd jedzie z Zielonej Góry pod Poznań, to do Zielonej Góry przyjeżdża mammobus z innego końca kraju.
Niektórzy lekarze uważają, że od kilku lat frekwencja kobiet na badaniach jest poniżej oczekiwań z powodu chaosu; winią za to ministerstwo zdrowia. Jednak rzecznik resortu informuje, że za trasy i terminy wizyt mammobusów odpowiada Narodowy Fundusz Zdrowia. Według rzeczniczki Wielkopolskiego NFZ za zapotrzebowanie na mammobusy odpowiadają władze gminne i powiatowe. Samorządowcy ripostują jednak, że jeśli jakaś firma chce przysłać mammobus, to się zgadzają, bo za to nie płacą.
O sprawie "najazdu" mammobusów na mały Zaniemyśl informowaliśmy tutaj