W tej kadencji powołano nawet specjalną komisję w radzie miasta - jej przewodniczący jest dziś naszym gościem, Mariusz Wiśniewski. Poznań jest bardzo ładnym miastem, w którym dużo się dzieje. Ale do metropolii, która zachwyca jest jeszcze daleko. Rewitalizacja to przywracanie do życia, odnawianie tego co zaniedbane i zdegradowane. Chcielibyśmy dziś porozmawiać o kilku, konkretnych przykładach miejsc, o których od lat mówi się, że powinny się zmienić.
"Rewitalizacja nie polega na tym, żeby mieszkańcy odnawianych kamienic musieli się wyprowadzać ze względu na wysokie czynsze" - ostrzegał radnych doktor Andreas Billert - i tu kłania się przykład Śródki - to był doskonały plan rewitalizacji, który jednak zaczął się od tego podstawowego błędu czyli wzrostu czynszów i wyprowadzek. Porażka? Po likwidacji antykwariatu został pusty lokal, akcji artystycznych też nie ma aż tylu, poza mostem Jordana i kilku remontach - właściwie sprawa upadł.
Radni chcieli wszystko uporządkować i koordynować. Zaczęli zajmować się ustawieniem nowych ławek, ożywaniem Świętego Marcina i ulicy 27 grudnia, Placu Wolności, zamknięciem dla samochodów ulicy Wrocławskiej i stworzenia tam deptaku, tramwajem w ulicy Ratajczaka, stworzeniu wzorów koszy na śmieci, problemem parkowania w centrum Poznania i na wąskich uliczkach wokół Starego Rynku, rewitalizacją Starej Gazowni, ogródkami kawiarnianymi, wykorzystaniem potencjału turystycznego miasta, Starym Korytem Warty, itd., itp.
Dużo mówi się o zamknięciu dla samochodów ulicy Wrocławskiej. Miałby tam powstać deptak - łączący Stary Rynek z ulicą Półwiejską. Problemem zajmowali się radni i co? Deptaku wciąż nie ma. Samochody parkują, ogródków kawiarnianych nie widać, ZDM prezentuje wizje stworzenia tam czegoś na wzór krakowskich sukiennic, na co nie chce zgodzić się Miejski Konserwator Zabytków. Pytanie, czy to musi trwać tak długo?