Było to w czasie wycieczki poznańskich przedszkolaków do Gniezna. Incydent opisała „Gazeta Wyborcza’. Teraz sprawą zajmuje się Urząd Wojewódzki w Poznaniu, który nadzoruje działanie systemu ratownictwa medycznego.
– Wojewoda zwrócił się do poznańskiego magistratu o wyjaśnienia – mówi rzecznik wojewody, Tomasz Stube. - Z przedstawionych informacji wynika, że rodzice Bruna zawarli z przedszkolem porozumienie w sprawie opieki nad dzieckiem przewlekle chorym. W sytuacji, w której nie otrzymał on leków i został wezwany zespół ratownictwa medycznego, wojewoda zwrócił się z prośbą o wyjaśnienia. Sprawa jest w toku, w piątek wysłaliśmy pismo do urzędu miasta i poinformowaliśmy o sprawie kuratorium oświaty – dodaje.
Rodzice chłopca chcą, aby nauczyciele asystowali ich dziecku przy podawaniu insuliny. Nie muszą jej podawać samodzielnie, wystarczy, że skontrolują na wyświetlaczu pompy czy widnieje na nim odpowiednia liczba jednostek insuliny. O tym, ile leku trzeba podać, każdorazowo decydują rodzice.
Zdaniem wielkopolskiego wicekuratora oświaty, Krzysztofa Błaszczyka, nie ma w Polsce przepisów, które zobowiązywałyby nauczycieli do udzielania pomocy w podawaniu leków. Muszą oni jednak, jak każdy obywatel, udzielać pomocy w sytuacji zagrożeniem życia. Jak tłumaczy wicekurator, nauczyciele boją się ewentualnych konsekwencji, gdyby po podaniu leku wydarzyło się coś złego.
Więcej w materiale dźwiękowym Michała Jędrkowiaka.