W Jastrowiu trwa 36. Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny „Bukowińskie Spotkania”
W sumie w całym regionie strażacy interweniowali 463 razy (to stan na godzine 5:30). Najwięcej interwencji było przed północą, potem sytuacja się uspokoiła. Bardzo dużo zgłoszeń pochodziło z Poznania i powiatu poznańskiego, oraz powiatów grodziskiego i nowotomyskiego.
Większość dotyczyła podtopień, uszkodzonych dachów i połamanych drzew.
Zerwane dachy, zalane piwnice, powalone drzewa. Straż pożarna w Grodzisku miała pełne ręce roboty. Zastępy wyjeżdżały około 30 razy. Nikt nie ucierpiał.
Jeszcze gorsza sytuacja była w powiecie nowotomyskim.
Zerwane linie energetyczne, drzewa blokujące, drogi, chodniki, kilka zgłoszeń dotyczy też zerwanych dachów. Na chwilę obecną mamy 61 zdarzeń, nie mamy informacji o osobach poszkodowanych
- mówi młodszy kapitan Szymon Maciejewski z zespołu prasowego komendy powiatowej straży pożarnej w Nowym Tomyślu.
Wczorajsza wichura dała się we znaki w Lesznie. Na osiedlu Rejtana powalone drzewo spadło wprost na zaparkowany samochód. „To był moment” – przyznał właściciel auta.
Byłem w domu. Wszystko widział sąsiad, który przyszedł do mnie i powiedział, że sporych rozmiarów sosna spadła na moje auto. To było dosłownie 10 sekund. Samochód zniszczony i już do niczego się nie nadaje. Co zrobić? Z żywiołem się nie wygra. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało
– powiedział mieszkaniec Leszna.
Straty oszacowane zostały na 15 tysięcy złotych. W powiecie leszczyńskim strażacy interweniowali wczoraj 13 razy. Najpoważniejsze zdarzenie miało miejsce właśnie na os. Rejtana.
W Strykowie pod Poznaniem powalone drzewo przygniotło mężczyznę. Poszkodowany został uwolniony i opatrzony jeszcze przed przyjazdem strażków, odmówił przewiezienia do szpitala. Silny wiatr poczynił tam wiele szkód
To, co przeszło przez Strykowo, musiało mieć rozmiary kataklizmu. Po drodze widać poprzewracane znaki drogowe, elementy infrastruktury drogowej, metalowe części leżące na polu. Połamane i wywiane daleko w pole spore konary drzew.
Mieszkańcy od rana porządkują otoczenie swoich domów.
„Była tak masakryczny deszcz i grad, że chwilami to było siwo” – mówi jeden z nich.
Połamało gałęzie, oczywiście muszę posprzątać. Złamało mi drzewo na ogródku, przewróciło folię. To było jakieś pół godziny, ale to była masakra
- dodaje mieszkaniec.
Surrealistycznie wyglądają okolice szkoły podstawowej, gdzie pośród połamanych gałęzi przemieszczają się dzieci i rodzice z bukietami kwiatów, bo przecież dzisiaj zakończenie roku szkolnego.
Sprzątanie potrwa zapewne kilka godzin. W tej chwili na polach wokół Strykowa wciąż wieje mocny wiatr.