Podpisało go siedem osób, które twierdzą, że burmistrz łamie ustawowy zakaz łączenia funkcji z prowadzeniem działalności gospodarczej. Wniosek jest pokłosiem głośnej ostatnio we Wrześni sprawy: ujawnienia przez lokalną prasę, że do kilku działek burmistrza w szczerym polu została doprowadzona kanalizacja.
Siedem osób podpisanych pod wnioskiem to ludzie, którzy w ostatnich wyborach bez sukcesu walczyli o fotel burmistrza i krzesła radnych. Jeden z nich, Robert Czwajda o działaniach burmistrza Tomasza Kałużnego mówi: "To już wygląda na taki drobny biznes".
Kałużny nie kryje, że zabiegał o kanalizację terenu, na którym sam ma cztery działki, a wspólnie z radnym Piotrem Matuszewskim - dwie. Blisko miesiąc temu Radiu Merkury tłumaczył, że do budowy kanalizacji się dołożył, a jej projekt sfinansował. Przyznawał jednak, że ma nadzieję iż to mu się zwróci i wprost zapowiadał, że uzbrojone działki chce sprzedać.
Przewodniczący rady miejskiej we Wrześni Waldemar Grześkowiak na razie nie zamierza odwoływać burmistrza. Planuje oddać sprawę w ręce ekspertów. Zapowiada, że o analizę sprawy poprosi "dobrą kancelarię prawną" i tłumaczy: "Nie czujemy się kompetentni, żeby pod względem prawnym ocenić tę sprawę".
Na najbliższej sesji, we wtorek 27.10, szef rady jedynie powiadomi radnych o wniosku, który wpłynął.
Rafał Regulski/int