Na razie związkowcy nie planują protestu. Liczą na dialog z nowym rządem. "Partia, która wygrała wybory zapowiadała, że wszystkie zmiany będą konsultowane" - mówi Izabela Lorenz z oświatowej Solidarności i dodaje: "Chodzi nam o ochronę miejsc pracy dla nauczycieli i pracowników samorządowych, ale i o uniknięcie kolejnych zmian dla uczniów. Od kilkunastu lat na tym żywym organizmie wprowadza się kolejne rewolucje. Naszym zdaniem lepiej poprawiać niż niszczyć".
Na razie trudno powiedzieć, ile osób straciłoby pracę w naszym regionie, gdyby gimnazja zostały zlikwidowane. Problem dotyczy nie tylko nauczycieli, ale także pracowników samorządowych zatrudnionych w szkołach.
Na razie oświatowa Solidarność przyjęła stanowisko w sprawie planów likwidacji gimnazjów. Związkowcy napisali w nim, że planowane zmiany pociągną za sobą konieczność opracowania nowej podstawy programowej i podręczników, a także koszty związane między innymi z wymianą legitymacji, tablic i pieczątek w szkołach.
Magdalena Konieczna/pś/int