MSZ nie ocenia ani pracy służb węgierskich pod tym względem, ani ostatecznych przyczyn tego wypadku, natomiast samo to zatrzymanie o czymś świadczy naturalnie
- mówił Marcin Bosacki.
Wiceminister spraw zagranicznych poinformował, że dziesięć osób nadal znajduje się w stanie krytycznym lub bardzo ciężkim.
Rano dwa zespoły polskich służb rozpoczęły wizyty w szpitalach. "Mają ustalić, kto z poszkodowanych będzie mógł dziś wieczorem lub jutro rano wrócić do kraju specjalnym samolotem" - dodaje wiceminister.
Mamy nawet jedną osobę, która wczoraj wieczorem na własną prośbę opuściła szpital, a dzisiaj prawdopodobnie do niego wróci, bo jednak się tak źle czuje, że chce wrócić
- mówi wiceminister spraw zagranicznych.
Marcin Bosacki podkreślił, że na miejsce pojechało kilku pracowników z centrali MSZ, by wesprzeć miejscowych dyplomatów. Ich zadaniem jest między innymi pomoc w tłumaczeniu.
Węgierski jest bardzo trudnym językiem. Nie wszyscy posługują się angielskim
- podkreśla wiceszef polskiej dyplomacji, który zaznaczył, że pracownicy ministerstwa będą na Węgrzech tak długo jak będzie potrzeba.