Strażacy wracali w niedzielę z pożaru w Arkuszewie. Szef jednostki jechał podnośnikiem koszowym, a pół kilometra przed nim zastęp wozem gaśniczym. "Nagle wyprzedził mnie rozpędzony Volkswagen Passat" - relacjonuje prezes OSP Kłodawa, Tomasz Barański.
Jechały nim trzy osoby i jeszcze mi pięścią pokazywały, że tak jakbym im nie zjechał. Mieli prędkość już wysoką i nagle za górką okazała im się krzyżówka i na niej ciągnik rolniczy z pługiem, obok jechała rowerzystka. Kierowca Passata spróbował zahamować, ale w końcu stwierdził, że spróbuje się zmieścić z pługiem na tej krzyżówce, a rowerzystką
- opowiada Tomasz Barański.
Jak opisuje Tomasz Barański, samochód przejechał tak blisko, że rowerzystka została zepchnięta przez podmuch powietrza na pobocze drogi. Po wykonanym manewrze auto również straciło na moment sterowność i falowało. Wtedy strażak postanowił powiadomić jadących z przodu kolegów. Kiedy wóz gaśniczy zablokował przejazd, kierowca Passata próbował uciec w pole, ale zatrzymał się na rowie.
Strażacy natychmiast zabrali klucze z auta i wezwali policję. Podróżowało w nim trzech młodych mężczyzn. Kierowca był jednak trzeźwy.
Prezes OSP Kłodawa podkreśla, że na drodze najważniejsze jest bezpieczeństwo. Jeżeli jesteśmy świadkiem groźnej jazdy, powinniśmy przede wszystkim spisać numery samochodu i powiadomić służby.