Chociaż strajk w Niemczech trwał od godz. 4 do 10 rano, konsekwencje protestu kolejarzy polscy pasażerowie będą dziś odczuwać cały dzień. I tak na przykład pociąg jadący z Berlina do Warszawy, który miał być w stolicy w południe, ma już 5-godzinne spóźnienie. Z relacji pasażerów wynika, że część składów które startowały w Berlinie czy Hamburgu nie miały wagonów restauracyjnych. Pracownicy spółki Wars w nieoficjalnej rozmowie potwierdzili te informacje. Mogło się tak zdarzyć, ponieważ z niemieckich dworców wypuszczano przez pewien czas pociągi zastępcze.
Tymczasem kiedy kolejarze planowali protest, nie miał on dawać się we znaki pasażerom, tylko połączeniom towarowym. Wciąż nie wiadomo, czy i kiedy niemieccy maszyniści domagający się podwyżek powtórzą strajk.