Prokurator Kinga Kobierska mówi, że Roman R. został oskarżony o dokonanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a dowody w tej sprawie są mocne. Dzisiejsze stanowisko oskarżonego nazwała jedynie linią obrony.
Zebrano szereg dowodów, które potwierdzały sprawstwo oskarżonego. Byli to bezpośredni świadkowie, nagrania z monitoringu. Dodatkowo doszliśmy do nagrania rozmowy oskarżonego z dyspozytorem numeru 112, w którym przyznał się do zarzucanego czynu. Tożsame oświadczenia przekazywał policjantom, którzy byli na miejscu zdarzenia
- mówi prokurator.
Podczas rozpoczętego dziś procesu, 59-latek nie chciał składać wyjaśnień. Powiedział, że zrobi to na koniec procesu.
W śledztwie dokładnie opowiedział, jak najpierw polał kobietę żrącą substancją, a potem zaczął jej zadawać ciosy nożem. Obrażenia były tak poważne, że nie było szans na uratowanie poszkodowanej
Do zabójstwa doszło w maju ubiegłego roku przed blokiem w Koziegłowach. Oskarżony czekał na żonę, z którą toczył sądowy spór o mieszkanie, którego był współwłaścicielem. Według prokuratury, to właśnie chęć przejęcia lokalu miała być motywem zbrodni.
Oskarżony miał zakaz zbliżania się do żony, dlatego został oskarżony o złamanie tego zakazu oraz fizyczne i psychiczne znęcanie się nad kobietą. Grozi mu dożywocie. Cały czas przebywa w areszcie. Małżeństwo pochodziło z Ukrainy, a Romanowi R, krótko przed zabójstwem wygasło prawo pobytu w Polsce, a wstępna decyzja dotycząca jego przedłużenia była odmowna.