NA ANTENIE: Nocne rozmowy
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Nikomu się nie udało. Konin próbuje

Publikacja: 07.01.2011 g.12:00  Aktualizacja: 08.01.2011 g.18:41
Poznań
Walka z psimi odchodami w wielkopolskich miastach i miasteczkach przypomina walkę z wiatrakami. Różne samorządy próbowały już różnych metod i sposobów. Były więc na przykład: specjalne odkurzacze do psich kup, były psie toalety, były bezpłatne zestawy do sprzątania po psach. Wszystko na nic. Czy to groźby, czy to prośby – wszystko jak do tej pory okazywało się nieskuteczne. Do walki o "odkupienie" miasta przystępuje teraz Konin. Czy radni tego miasta znaleźli rozwiązanie problemu?
Odkurzacz do psich kup - Anna Skoczek
/ Fot. Anna Skoczek

Spis treści:

    Do tematu psich kup na naszych ulicach wracamy z dwóch powodów: po pierwsze w Koninie właśnie rozpoczyna się nowa kampania, która ma „odkupić" miasto; a po drugie topniejący śnieg z całą wyrazistością pokazał nam skalę problemu. Spod śniegu wyjrzały dziesiątki i setki "psich min", po które nie pochylili się właściciele czworonogów.

    Zajrzyjmy do Konina. W tym mieście dla rozwiązania problemu w przeszłości organizowano już nawet specjalne happeningi i próbowano – jak się wydaje – wszystkich innych metod pozbycia się psich pozostałości. Niewiele to zmieniło. Przyszła więc pora na kolejną odsłonę akcji ,,Odkupmy Konin". Tym razem żarty się skończyły. Już niedługo, decyzją radnych, każdy kto wyjdzie ze swoim psem na spacer i nie będzie miał ze sobą woreczka na jego odchody, może zostać ukarany grzywną.  Są tacy którzy uważają, że to świetny pomysł. Wśród właścicieli psów opinie są przeciwne.

    Szef straży miejskiej w Koninie - Mieczysław Torchała przekonuje, że radni wprowadzając nowe przepisy pomyśleli o wszystkim. W związku z tym właściciele psów nie sprzątający po swoich pupilach nie mogą mieć żadnych wymówek. Ci którzy się nie podporządkują - będą płacić. Wiceprezydent Konina Dariusz Wilczewski, który od lat walczy z psimi kupami zapewnia , że już wkrótce w mieście będzie więcej koszy, które zostaną postawione właśnie z myślą o właścicielach psów.

    Wszystko wskazuje na to , że najwięcej problemów będzie z tymi właścicielami, którzy wypuszczają swoje psy na całe dnie a te beztrosko biegają po osiedlach i załatwiają się gdzie popadnie. Większość z nich nie jest zarejestrowana, trudno więc dotrzeć do właściciela. Czasami się to jednak udaje – tak zapewnia nas komendant straży miejskiej. A może rozwiązaniem problemu z bezdomnymi psami byłoby – wzorem Poznania - czipowanie czworonogów?

    Czy istnieje skuteczny sposób na walkę z zanieczyszczaniem naszych miast psimi odchodami? Dlaczego problem psich kup, który praktycznie nie istnieje w dużych europejskich miastach, a tak trudny do zwalczenia jest u nas? Czyim problemem powinna być psia pozostałość? Właściciela, gminy czy może osiedla? A może trzeba podnieść podatki i rozwiązać problem instytucjonalnie - psie kupy sprzątają specjalne służby? Jeśli problem tkwi w głowach właścicieli psów to jaki jest najskuteczniejszy sposób dotarcia do tych ludzi (kampanie społeczne, wysokie i przykładne kary, skuteczne działania samorządu)?

    Zapraszamy do dyskusji na antenie i stronie www.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 6
    hetman 08.01.2011 godz. 01:16
    Gdyby podatek od kejtra wynosił 500zł a kara za obsrywanie miasta 200 problemu by nie było,ale o rzeczy najprostsze u nas najtrudniej.Łatwiej jest udawać,że się usiłuje załatwić problem.Tysiące utuczonych urzędasów i chłopcy w mundurach strażnikow problemu nie załatwią.
    mar 07.01.2011 godz. 16:55
    Nikom pu się nie udało? W Polsce, bo to rzeczywiście (nie tylko pod tym względem) dziki kraj. A props Konina. Brawo, ale nie wystarczy nałożenie obowiązku na prowadzącego psa, by miał jeden woreczek na odchody, bo przy kontroli natychmiast powie, że właśnie tenże woreczek zużył. Trzeba wymagać, by miał dwa takie woreczki, tak, jak to czyni w wielu miastach niemieckich tamtej sza straż porządkowa. A straż miejska niech się wreszcie weźmie za porządki, a nie chodzenie po osiedlach i ulicach dla samego pokazywania się, tak, jak to widać na przykład na Winogradach. Co zaś się tyczywiększości właścieli psów, to chcę powiedzieć, że mam już dość zasrywania chodników i trawników. I chcę ich zapytać, czy w swoich domach/mieszkaniach też nie sprzątają po swoich psach i kotach?!
    poznaniak 07.01.2011 godz. 13:21
    Problem w tym, że straż miejska zapomniała już dawno zapomniała do czego została powołana. Nie do puszczania na festyny maskotki "Pyrusia" i robienia akcji propagandowych, konkursów na plakaty i innych pierdółek, ale do pilnowania porządku w mieście! Czyli do sadzenia mandatów za złe parkowanie, wyrzucanie śmieci do lasu, palenie na przystankach i właśnie za psie kupy. Ale strażnicy miejscy chyba nie noszą ze sobą bloczków mandatowych, a policjantom wydaje się, że są"ponad to" i policjanci nikogo za psią kupę nie ukarzą mandatem. Rozumiem, ze może nie są od tego, ale może by chociaż podeszli do takiego właściciela i pouczyli go? Forma pouczenia jest chyba już zupełnie przez mundurowych zapomniana. Czasem jeszcze poucza drogówka...
    Ryszard 07.01.2011 godz. 13:12
    Nikomu się nie udało ????? Bo po prostu nikt nie chce zrobić z problemem brudzenia przez psy. Ileż to razy widzę jak pies załatwia się na oczach policjanta czy strażnika miejskiego. I co ? nie zareagowali. Mieszkam na Grottgera - obok Berwińskiego i codziennie widzę załatwiające sie psy na chodnikach. Ale od psich kup gorszy jest psi mocz. i jego nie da się posprzątać. Czuć to szczególnie latem a szczególnie w czasie upału i po deszczu. Widzę tez często jak wyprowadzane psy obsikują każdy napotkany słupek, drzewo, narożnik budynku i samochody a w szczególności koła. Kilka razy zwróciłem uwagę ale to nie ma sensu. Jeżeli funkcjonariusze policji i straży miejskiej nie reagują to co może zrobić zwykły mieszkaniec.Finałem zwracania uwagi będzie porysowany samochód. A wystarczyłoby wlepiać mandaty - tylko musi się chcieć to robić. Ale trzeba patrolować ulice w godzinach gdy przeciętny właściciel wyprowadza psy czyli wcześnie rano (ale wtedy straż miejska jeszcze nie pracuje) po południu i wieczorem - nawet późnym. Łatwiej jest przywalić mandat za źle zaparkowany samochód niż użerać się z właścicielami psów.
    Martin 07.01.2011 godz. 12:41
    Polacy mówią o sobie "tacy jesteśmy kulturalni, europejscy", nie to co te Ruskie czy te Ukraińce, tamci to przecież dzicz, a my jesteśmy "Europa". A można sobie zobaczyć jakie czyste są chodniki i ulice w Estonii, na Łotwie czy na Litwie - tam jest o wiele mniej psów, ale też o wiele, wiele mniej psich gówien. Czesi i Słowacy też sprzątają po psach, o Niemcach nie wspomnę - bo tam, temu co nie sprząta gówienek, po prostu nie kłaniają się sąsiedzi i jest on lekceważony.
    porządny 07.01.2011 godz. 12:38
    Pomysł z Konina bardzo dobry. Ale jak zwykle w Polsce - znajdzie się rozwiązanie. Właściciel psa powie tak - miałem woreczek, ale pies się załatwił, posprzątałem i wyrzuciłem woreczek. I co wtedy zrobi straż miejska? Mieszkaniec ma mieć dwa woreczki? Jedynym dobrym rozwiązaniem jest przyłapanie właściciela przy robiącym kupę psie i walniecie mandatu. Takiego na jaki pozwala prawo - 300 czy 500 zł, a nie 50 zł.