Zgłoszenie o ogniu straż dostała w piątek tuż po godz. 23. Na szczęście nie ma ofiar, choć ksiądz i wikariusz zostali zabrani na obserwację do szpitala. Akcja ratownicza trwała całą noc, na miejscu został jeszcze dla zabezpieczenia akcji jeden zastęp strażaków. Przyczyny wybuchu ognia ani straty nie są jeszcze znane.