Na miejsce strażacy zostali wezwani po północy. Kiedy do Grotnik dojechały pierwsze zastępy ratowników, cały budynek już płonął. Strażacy z Leszna oraz ochotnicy z okolicznych miejscowości żywioł próbowali opanować przy pomocy kilkunastu wozów. Jak powiedział Radiu Poznań oficer dyżurny z leszczyńskiej komendy straty mogą być duże, praktycznie spaliła się cała stodoła, ale w jej środku były maszyny rolnicze, m.in kombajn oraz słoma.
Przyczyny pożaru bada policja. Budynek stał na obrzeżach wsi, dlatego nie było niebezpieczeństwa rozprzestrzenienia się ognia,