NA ANTENIE: ILE SNOW NAM ZOSTALO/NATALIA MUIANGA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Nowa szkoła, inna szkoła?

Publikacja: 29.01.2014 g.12:20  Aktualizacja: 29.01.2014 g.12:21
Poznań
Dodatkowe lekcje z matematyki, przyrody i angielskiego, mundurki i darmowe podręczniki, odrabianie lekcji w szkole, do tego ogródek i własna kuchnia - tak ma być w publicznej szkole na poznańskim Grunwaldzie, którą od września poprowadzi Fundacja Familijny Poznań. Czy wypełni szkołę uczniami? Czy rodzice będą zadowoleni?
Gimnazjum, szkoła, klasa - Anna Skoczek
/ Fot. Anna Skoczek

Spis treści:

    To ma być też szkoła, która ma słuchać głosu rodziców. Czy posłucha też głosu uczniów? Czy prowadzona przez fundację szkoła na poznańskim Grunwaldzie stanie się przykładem dla innych? Co powinno się zmieniać w polskiej szkole? Czy organizacje pozarządowe, prywatne fundacje prowadzą je lepiej niż samorządy?

    Zupełnie nowa szkoła wystartuje 1 września. Poprowadzi ją fundacja Familijny Poznań. Ma być inna niż pozostałe. Czy stanie się wzorem? Najpierw wyjaśnijmy jak do tego doszło, że Familijny Poznań poprowadzi szkołę publiczną na zlecenie miasta? Z powodu niżu demograficznego, dwa lata temu miejscy urzędnicy zdecydowali się na wygaszenie gimnazjum nr 57 przy ulicy Sierakowskiej na Grunwaldzie. Okazało się jednak, że z powodzeniem mogłoby tam działać nowe przedszkole i szkoła podstawowa. Ale na to, miasto musiałoby wydać kilka milionów złotych.

    Wiceprezydent Poznania odpowiedzialny za oświatę postanowił więc ogłosić konkurs dla organizacji pozarządowych na prowadzenie szkoły. Liczył się pomysł i to ile mogą zainwestować. W zamian miasto daje gwarancję prowadzenia placówki przez 10 lat. W ubiegłym tygodniu  zapadła decyzja, że budynek przejęła Fundacja Familijny Poznań.

    To ma być szkoła inna niż pozostałe - zapewnia Mateusz Krajewski, wiceprezes Fundacji Familijny Poznań. Będzie np. godzinna przerwa, podczas której uczniowie mają się zregenerować. Do dyspozycji będą zajęcia w sali gimnastycznej, na boisku lub w świetlicy. Po godzinnej przerwie uczniowie wrócą do zajęć. "Zadania domowe" będą odrabiać w szkole. Ale na odrabianiu lekcji, dzień w szkole wcale nie będzie się kończyć.

    Szkoła ma być trochę nowoczesna, trochę tradycyjna. Zapewni darmowe podręczniki, będą mundurki, kuchnia i szkolny ogródek, którymi będą zajmować się uczniowie. Do tego bezpłatne, ale obowiązkowe zajęcia dodatkowe, do wyboru między innymi krykiet, szachy, gry planszowe i komputerowe. Jak to możliwe, że fundacji się to opłaca? Tym bardziej, że w remont budynku będzie musiała zainwestować ponad 2 miliony złotych? Za każdego przyjętego do szkoły ucznia Familijny Poznań otrzyma tak zwaną subwencję oświatową, czyli pieniądze które będą spływać z ministerstwa. Nauczycieli, zatrudnionych w szkole nie będzie obowiązywać "karta nauczyciela" - czyli między innymi z góry narzucona wysokość wynagrodzenia czy też maksymalna liczba godzin pracy. Fundacja może też postarać się o dotacje z Unii Europejskiej. Wiele rozwiązań zasugerowali sami rodzice, bo zanim Fundacja złożyła swój konkursowy projekt, zbierała opinie poznańskich rodziców.

    Czy inne publiczne szkoły w Poznaniu nie mogą wprowadzać takich  rozwiązań? Czy mają jakieś ograniczenia? Czy pomysł zajęć z gotowania czy też uprawiania przyszkolnego ogródka jest dobry? Kiedyś tak bywało ale czy dziś to jest jeszcze potrzebne? Czy nowa szkoła może wywołać zamieszanie w innych poznańskich placówkach oświatowych?

    To próba, której wszyscy będą przyglądać się bardzo intensywnie. Miasto nie ukrywa, że jeśli się uda, to w przyszłości szkoła Familijnego Poznania z Grunwaldu może stać się wzorem. Fundacji zależy na przyciągnięciu w swoje mury jak największej liczby uczniów i przedszkolaków - nie tylko z Grunwaldu. Pierwszeństwo będą miały dzieci właśnie z tej dzielnicy, jeżeli jednak okaże się, że w placówce są wolne miejsca, będzie przyjmować uczniów z terenu całego Poznania, a nawet okolicznych gmin. Nabór do przedszkola na Grunwaldzie rozpocznie się już w marcu. Wtedy też rodzice będą mogli zobaczyć wstępnie wyremontowane przez ferie dwie sale pokazowe. 

    Czy ten eksperyment się powiedzie?

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 4
    maja 29.01.2014 godz. 21:50
    Świetna szkoła , wspaniały pomysł !!!
    Oby ta szkoła była WZOREM dla innych szkół .
    Tadek 29.01.2014 godz. 20:08
    Jeden dzwoniący powiedział, że chętnie brał udział w zajęciach typowo dziewczęcych.
    Przecież to gender w czystej postaci!/
    Panie Bogumile.
    Jak znajdą się kiedyś odważni rządzący i odeślą lekcje religii do przykościelnych salek, to z 1300milionów zł - jakie idą na naukę o katolickich bóstwach - wyskrobie się pieniążki na lekcje historii a może i na regularne wizyty dentystów w szkołach czy na jakieś panie higienistki.
    1 300 000 000 zł. to kupa kasy.
    Bogumił 29.01.2014 godz. 13:10
    Popieram powstanie tej szkoły. Przywrócenie zajęć praktyczno-technicznych jest dobre (najwięcej znakomitych kucharzy-to mężczyźni-nie tylko we Francji, która chlubi się tym, że ich kuchnia jest najbardziej urozmaicona, choć można z tym polemizować, bo kuchnia polska przynajmniej dorównuje jej pod tym względem). Powinno się też przywrócić lekcje muzyki, bo zaniedbania w tym względzie przyniosły opłakane skutki . JEDNAK NAJBARDZIEJ PILNE JEST ROZSZERZENIE AKTUALNEGO PROGRAMU NAUCZANIA HISTORII, KTÓRY RZĄDZĄCY TERAZ OGRANICZYLI TAK OKRUTNIE, ŻE JEŚLI TO NIE ZOSTANIE ZMIENIONE, ZNAJOMOŚĆ TEJ DZIEDZINY BĘDZIE DRAMATYCZNIE NISKA, A TO Z KOLEI PRZYNIESIE FATALNE SKUTKI DLA POCZUCIA TOŻSAMOŚCI NARODOWEJ, PATRIOTYZMU I ŚWIADOMOŚCI O POZYCJI POLSKI W ŚWIECIE KIEDYŚ I TERAZ.
    Hania 29.01.2014 godz. 13:06
    Dzień dobry Ktokolwiek poprowadzi szkołę bez karty nauczyciela wprowadzi normalność.
    Brawo za pomysł wszechstronnego nauczania z ogródkiem i odrabianiem lekcji.
    Chętni rodzice w domu mogą uczyć gotowania i odrabiać lekcje z dzieckiem.
    Nie ma jednak nic lepszego, jak wspólne gotowanie, a nie nauka tegoż oraz pozostawienie dzieci z odrabianiem lekcji, bo zadania domowe są dla uczniów, a nie dla rodziców.
    Jeśli rodzice przypilnują dziecko rozpoczynające swoją edukację do nauki codziennej w domu lub innej formy samokształcenia się poza szkołą, to nie ma potrzeby codziennego pilnowania ucznia.
    Rodzic, który chce się uczyć, to niech sobie znajdzie coś zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, a nie naciska codziennie dziecka.
    Na pewno są dzieci, które wymagają większej troski, którym przyswajanie wiedzy sprawia trudności, ale nie jest to reguła.