Siedzą w szkole w wakacje. Coś kręcą
Usunęli duży nowotwór miednicy i wstawili implant, jeden z największych, jakie do tej pory wszczepiono w Europie. Po miesiącu od zabiegu pacjent, któremu groziła amputacja nogi już chodzi, podpierając się balkonikiem. 36-letni Tomasz Krupa z Opalenicy czeka teraz na wyjście do domu.
W przeszłości pacjenci z tak rozległym nowotworem mieli usuwane chore kości i byli po operacji skazani na wózek inwalidzki. Poznańscy lekarze zdecydowali się nowatorskie leczenie, bo pacjent nie miał przerzutów i był w dobrej kondycji. - Przygotowujące ten inplant i przygotowując chorego do operacji przyjęliśmy za cel, żeby pacjent po operacji był sprawny, tzn. żeby kończyna funkcjonowała normalnie - mówi prof. Jacek Kruczyński ze Szpitala im. Degi.
Dzięki współpracy z amerykańską firmą przygotowano implant indywidualnie dla pana Tomasza. - Tą operacją przecieramy szlaki i liczymy, że będziemy mogli pomóc także innym pacjentom w podobnej sytuacji. Polski system opieki zdrowotnej jest tylko częściowo przygotowany na nietypowe zabiegi - mówi Artur Cyfert z dyrekcji szpitala.
Sam implant wykorzystany w tej operacji kosztował 100 tysięcy złotych, podczas gdy standardowa endoproteza kosztuje około kilku tysięcy.
Aleksandra Włodarczyk/gł/szym