Jak mówi ksiądz Grzegorz, nie liczył już na to, że dostanie własną parafię.
Myślałem już o emeryturze, że się nie nadaję do tego, ale jednak Pan Bóg ma swój plan. Będę walczył o zbawienie każdej duszy
- zaznaczył.
Ksiądz Grzegorz przyjął święcenia w Indonezji, a werbistą został, bo chciał być misjonarzem.
Wstąpiłem do tego zgromadzenia, bo chciałem pracować na misji. Lądowałem tu w lutym i myślałem, że już nie wytrzymam pierwszego dnia, bo bardzo zimno wtedy było
- podkreślił.
Nowy proboszcz odprawił już mszę w Maniewie. Mówi, że został dobrze przyjęty. Na razie będzie mieszkał w domu werbistów w niedalekim Chludowie, gdzie od kilku lat proboszczem jest inny Indonezyjczyk – ksiądz Heribertus Wea.