Biegali zarówno amatorzy, jak i maratończycy – dzieci, dziadkowie, rodzice oraz czworonożni przyjaciele. Dla wielu osób to wieloletnia tradycja. Jak mówią, nie wyobrażają sobie rozpoczęcia nowego roku bez tego biegu.
Nie wyobrażam sobie nowego roku bez biegania. My, pasjonaci biegania, każdą okazję wykorzystamy, żeby się spotkać, pobiegać i porozmawiać
– mówi Małgorzata Skrzypczak, która sama o sobie mówi, że jest „biegającą babcią”.
W domu byłem dopiero o trzeciej w nocy, ale wyspałem się i już od rana zaliczyłem parkrun, a teraz jestem tutaj
– dodaje inny zawodnik.
Wczoraj domówka, a dziś bieganie. Od rana mój ukochany bieg na pięć kilometrów, a w południe bieg noworoczny. W sumie już przebiegłam osiem kilometrów
– mówi Sylwia Stodolna, która ma na koncie niejeden maraton.
Wśród biegaczy można było spotkać olimpijkę Martę Walczykiewicz, kaliskich cyklistów, stałych bywalców parkrun Kalisz, a także zawodników lokalnych klubów sportowych. Trasę biegu wyznaczały alejki kaliskiego parku miejskiego. Amatorzy truchtania pokonywali 2,5-kilometrową pętlę wokół zieleńca. Start i meta znajdowały się na stadionie miejskim.
Na mecie na uczestników czekała gorąca kawa, herbata i poczęstunek, a także nagrody – sprzęt sportowy i AGD.