NA ANTENIE: Popołudniowa rozmowa Radia Poznań
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Ostatni proces o czary

Publikacja: 15.08.2017 g.11:25  Aktualizacja: 16.08.2017 g.07:01 Danuta Synkiewicz
Wielkopolska
W 1775 roku w Doruchowie, w powiecie ostrzeszowskim, na stosie spłonęły kobiety posądzone o czary.
Doruchów - Gmina Doruchów
/ Fot. (Gmina Doruchów)

Spis treści:

    O tym wydarzeniu przypomina jedynie przydrożny krzyż. Ale temat wciąż jest żywy wśród mieszkańców. Był to ostatni w XVIII wiecznej Polsce sąd nad czarownicami, a także jeden z ostatnich w Europie. Po tych wydarzeniach mała gmina pod Ostrzeszowem otrzymała miano polskiego Salem. Historia przekazywana jest przez miejscowych od pokoleń.

    - Miłośnicy procesów kobiet podejrzanych o czary często zaglądają do Doruchowa, odwiedzają nas liczne wycieczki. Także czarownice są ciągle żywe. To był ostatni proces kobiet podejrzanych o czary w majestacie prawa, dlatego tak głośno o Doruchowie. Ten proces tak wstrząsnął opinią publiczną w kraju, że rok później na wniosek króla Stanisława Augusta uchwalono zakaz tego typu procederów dla sądów grodzkich - mówi dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Doruchowie, Ryszard Mazur.

    Ostatni proces odbył się 15 sierpnia 1775 roku. Skazano wówczas 14 kobiet. Posądzono je o konszachty z diabłem i czary. Trzy kobiety nie wytrzymały tortur i zmarły. Pozostałe spłonęły na stosie. O samym wydarzeniu przypomina miejscowy przydrożny krzyż z tabliczką upamiętniającą niewinne ofiary pomówienia o czary.

    Zdjęcie Danuta Synkiewicz Danuta Synkiewicz

    Reporterka w Kaliszu i Ostrowie. Zagląda także do Krotoszyna, Ostrzeszowa, Pleszewa i Kępna. Wsłuchuje się w proste ludzkie sprawy, ale też relacjonuje życie miast z ich samorządowej perspektywy. Zgłębia historię regionu, bo wciąż jest wiele do odkrycia. Miłośniczka filharmonii i teatru, sprawdza co dzieje się w galeriach sztuki i muzeach. 

    https://radiopoznan.fm/n/yqJYUs
    KOMENTARZE 1
    cz'ytacz 15.08.2017 godz. 18:02
    No cóż ! Po przeczytaniu informacji w internecie
    w którym wystarczyło tylko zamieścić nazwę miejscowości ,oraz po refleksjach a związanych
    z treściami różnych słowników biograficznych .
    Dochodzę do wniosku że tradycja miłego wspominania
    porzedników ma swoje tradycje ,od zarania piśmiennictwa
    i kronikarstwa .
    Akurat w tym temacie główny prowodyr "tego incydentu"
    okazał zadośćuczynienie poprzez " zafundowanie
    monstrancji" a u jego niepoczytalnej żony stwierdzono
    że postradała zmysły zaraz po tej "imprezie"

    PS W tym mi przeczytanym słowniku biograficznym
    też pełno światłych ,dobrych,walecznych osobistości
    życia kulturalnego ,których to wnukowie wykazywali
    perfidne i ochydne predyspozycje psychiczne .
    Poparte milczeniem "czcigodnych" obywateli i
    zarazem często ich rodziców czy dziadków.