Większa część pieniędzy trafiła do członków szajki w Anglii. Grupą kierował człowiek o imieniu Tomasz, który ofiary wybierał z książki telefonicznej. Prokuratura prowadzi w sprawie brytyjskiego wątku odrębne śledztwo.
Sprawa wyszła na jaw kiedy oszuści namierzyli starszą kobietę w Turku. Zadzwonił do niej Tomasz z Anglii podając się za wnuczka. Powiedział , że miał wypadek i że potrzebne są mu pieniądze. Poinformował, że zgłosi się do niej zaufany przyjaciel. Kiedy kobieta zadzwoniła do prawdziwego wnuka okazało się, że to oszustwo. Policja zatrzymała naciągacza na gorącym uczynku. W wyniku żmudnego śledztwa w ręce mundurowych wpadali także jego koledzy. Wszyscy przed sądem przeprosili swoje ofiary i stwierdzili, że żałują tego co zrobili.