Do zdarzenia doszło we wtorek. Samolot miał o godz. 15.25 odlecieć do Sztokholmu, na pokładzie byli już wszyscy pasażerowie. W pewnym momencie jeden z nich wszczął awanturę z obsługą lotniska i załogą samolotu. Kiedy z jego ust padły słowa o ładunku wybuchowym na pokładzie maszyny, wszyscy pasażerowie musieli wrócić do terminala odlotów. Do samolotu weszli funkcjonariusze straży granicznej z psami i urządzeniami rentgenowskimi. Skontrolowano kokpit i luk bagażowy. Niczego nie znaleziono i maszyna odleciała do stolicy Szwecji z trzygodzinnym opóźnieniem.
Sprawca zamieszania nie chciał poddac się badaniu alkotestem, został przewieziony do szpitala gdzie pobrano mu próbkę krwi. Pozostaje do dyspozycji fukncjonariuszy Straży Granicznej .