Śmierdzący problem poznańskiego Moraska. Od 15 lat czekają na zamknięcie szamb
W czerwcu spółka przedstawiła związkom zawodowym plan restrukturyzacji. Według pierwotnego założenia kolejne zwolnienia miały objąć 2,5 tysiąca osób, w tym ponad dwieście pięćdziesiąt zatrudnionych w zachodnim zakładzie spółki, obejmującym Wielkopolskę, Lubuskie i Zachodniopomorskie. Związkowcy komentują, że „przed wyborami nie było o tym mowy”.
Dlatego informacja o planowanych zwolnieniach była dużym zaskoczeniem. Pracę mieli stracić przede wszystkim maszyniści, rewidenci i ustawiacze – osoby, których już teraz najbardziej brakuje, zwraca uwagę maszynista z 40-letnim stażem, Bogusław Szperlik z poznańskiego oddziału Międzyzakładowego Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych.
Zdarza się, że pociągi już teraz nie wyjeżdżają ze względu na brak maszynistów
- mówi Bogusław Szperlik.
Po sprzeciwie związków, zarząd zaproponował, że jeżeli pracownicy zrezygnują z części przywilejów i zgodzą się zastąpić je systemem motywacyjnym, wtedy nie będzie zwolnień. W praktyce oznacza to rezygnację z połowy wynagrodzenia, twierdzi Mieczysław Cykman z Solidarności.
Maszynista na podstawowej grupie otrzymuje pensję wysokości 3800–3900 złotych, a resztę otrzymuje w dodatkowych składnikach. Wtedy ma w granicach 8000 zł
- wyjaśnia Mieczysław Cykman.
Przedstawiciele PKP Cargo nie odpowiedzieli na wysłane do nich pytania. Spółki broni poseł KO z Poznania i członek sejmowej komisji infrastruktury, Bartosz Zawieja.
W tej chwili spółka ma blisko 3 miliardy długu i musi w związku z tym podjąć odpowiednie działania. 20 proc. z tych, którzy mogą stracić pracę, otrzyma propozycję zatrudnienia w innych spółkach PKP
- mówi Zawieja.
Zarząd przedstawił także plan zmian organizacji spółki. Pojedyncze zakłady miałyby zostać zastąpione centralą w Warszawie. Związkowcy obawiają się, że w związku z tym może dojść do sprzedaży infrastruktury. Bartosz Zawieja stwierdził, że posłowie otrzymali zapewnienie, iż PKP Cargo nie pozbędzie się swoich nieruchomości.