To była zbrodnia, a nie zwykły wypadek - mówił przed sądem oskarżyciel posiłkowy. Przed ostrowskim sądem zakończył się proces w sprawie śmiertelnego wypadku w sylwestrową noc.
Czytaj też: Prezydent Ostrowa żegna tragicznie zmarłą wolontariuszkę
W poniedziałek zakończył się proces w tej sprawie. Kobieta została śmiertelnie potrącona na chodniku przez pijanego kierowcę BMW, który po zdarzeniu uciekł, nie udzielając jej pomocy. Mężczyzna miał 2 promile.
Oskarżony Daniel Z. wiedział, że uderzył w człowieka. Siła uderzenia była potężna
- mówił przed sądem oskarżyciel posiłkowy mecenas Michał Trzecki.
Prokuratura zażądała 16,5 roku więzienia dla oskarżonego i dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.
Wypadek nie był przypadkiem. Był zbrodnią popełnioną za kierownicą spotęgowaną ucieczką z miejsca zdarzenia i brakiem jakiejkolwiek próby wezwania pomocy dla konającej kobiety
- podkreślał mecenas Trzecki.
Obrońca oskarżonego wniosła o sprawiedliwy wyrok. 26 - latek przed sądem przyznał się do winy, płakał i ponownie przeprosił rodzinę.
Zdaję sobie sprawę z kary jaka mi grozi za czyn, który popełniłem niestety nieświadomie. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, co tamtej nocy się wydarzyło. Jedynie co proszę to sprawiedliwy i łagodny wyrok dla mojej osoby
- mówił w sądzie.
Rodzina kobiety chce maksymalnej kary 20 lat pozbawienia wolności. Ostrowski sąd ogłosi wyrok 21 lipca.