O sprawie poinformowali nas słuchacze. Kilka dni temu na ulicy Dworcowej w Puszczykowie pies jednej z mieszkanek został pogryziony przez innego, który wybiegł z prywatnej posesji. Kobieta oraz inny mężczyzna również odnieśli obrażenia, gdy próbowali rozdzielić zwierzęta. Ma rany obu rąk i nogi. Przebieg zdarzenia, widoczny na nagraniu przesłanym do naszej redakcji, potwierdzają funkcjonariusze, którzy interweniowali na miejscu.
Mój pies jest w tragicznym stanie. Ja się teraz nawet boję wyjść poza teren mojego domu
- relacjonuje pani Hanna
Sprawą zajmują się już funkcjonariusze.
Policjanci ustalili, że pies posiadał aktualne szczepienia
- mówi sierż. Michał Wiśniowski z komendy miejskiej policji w Poznaniu.
Mieszkańcy relacjonują, że to nie pierwszy raz, kiedy amstaff wymknął się z działki właściciela.
Przerzucono do nas przez płot innego psa, żeby go ratować, bo też był atakowany
- relacjonuje jeden z sąsiadów.
Wbiegł na moją posesję. Denerwowałam się, bo w ogrodzie była wnuczka
- dodaje inna.
Sąsiedzi próbowali skontaktować się z opiekunem psa, jednak bezskutecznie. Nie zastaliśmy go w domu również podczas wizyty w Puszczykowie.
Policjanci wciąż gromadzą materiał dowodowy w tej sprawie. Za niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia grozi ograniczenie wolności, grzywna do tysiąca złotych albo nagana.