- Po meczu kibice bardzo sprawnie rozjechali się do domów. My zadbaliśmy także o bezpieczeństwo i zachowanie kibiców angielskich, których było ponad tysiąc. Po meczu, około północy, kibice udali się do barów i pubów na Starym Mieście. 300-osobowa grupa zebrała się pod ratuszem i tam świętowała zwycięstwo swojej drużyny, ale nie było powodów do żadnych interwencji - mówi rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.
Andrzej Borowiak nie chciał mówić o tym, czy klub dobrze wykonał zalecenia dotyczące zabezpieczeń na stadionie. "Za bezpieczeństwo na stadionie odpowiedzialny jest organizator" - krótko skomentował rzecznik.
Także poznańskie MPK nie wnosi żadnych skarg na zachowanie kibiców obu drużyn. - W niecałe pół godziny tramwaje rozwiozły wszystkich fanów piłki nożnej, którzy chcieli skorzystać z naszych usług. Wykorzystaliśmy wypróbowany już sposób. Zamykamy całkowicie skrzyżowanie Bułgarska/Grunwaldzka, a na przystanku demontujemy barierki, żeby mieściło się na nim więcej ludzi. W kierunku "do centrum" od Junikowa czekają tramwaje, zwykle co najmniej 15. Tramwaj podjeżdża i gdy tylko się zapełni, odjeżdża, a na jego miejsce podjeżdża kolejny - wyjaśnił Radiu Merkury Wojciech Tulibacki, prezes poznańskiego MPK.
Pierwszy raz taki sznur tramwajów czekał na kibiców po meczu Lecha z Saltzburgiem. Zwykle w tramwaju mieści się do 200 osób. Po meczu "upycha" się tam nawet do 300 kibiców. Po czwartkowym meczu MPK nie stwiedziło w swoim taborze żadnych uszkodzeń.