Manifestację pod hasłem "Nacjonalizm nie przejdzie" zorganizowali poznańscy anarchiści.
Jak już informowaliśmy - na miejscu pojawili się też przeciwnicy manifestantów, doszło do przepychanek z policją, zniszczono też drzwi wejściowe do budynku Starego Browaru. - Policjanci pracują nad tą sprawą, najprawdopodobniej postawią zarzuty. Pozostałe osoby, które zakłóciły porządek na ulicy Św.Marcin i doprowadziły do przepychanek z policją, zostały zwolnione do domu, mają zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza - powiedział nam rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.
Nie ma informacji o tym, aby w czasie burdy zniszczono coś poza drzwiami do Starego Browaru. Zrobili to prawdopodobnie przeciwnicy anarchistów, ale policja nie podaje, po której stronie ideologicznego sporu stali sprawcy. Według służb, w sobotniej manifestacji udział wzięło około 400 osób.
Według najnowszych ustaleń policji - zatrzymani podczas sobotniej manifestacji anarchistów w Poznaniu to ludzie notowani w policyjnych kartotekach. Policja złapała awanturujących się uczestników demonstracji, jak i ich przeciwników. "To ludzie znani policji, większość zatrzymanych miała notowania w policyjnych rejestrach. Zarówno anarchiści, którzy mieli zarzuty za naruszanie nietykalności cielesnej policjantów, ale także przeciwnicy tego zgromadzenia, wśród których była osoba podejrzana o handel narkotykami, kolejna osoba podejrzana o kradzieże oraz osoba, która miała na koncie napad z użyciem niebezpiecznego narzędzia" - powiedział nam Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej komendy.