Gdy mężczyzna nie zgodził się na wydanie komórki funkcjonariusze zawieźli go na komendę. Tomasz G. nagrał na telefon całe zajście i przesłał do jednej z ogólnopolskich stacji telewizyjnych.
Film obejrzeli widzowie w całym kraju. Niedługo potem do prokuratury wpłynęło powiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożone przez Fundację "Pomoc Kobietom i Dzieciom", która wystąpiła w obronie Tomasza G. Jednak śledztwo umorzono ze względu na znikomą szkodliwość społeczną.
Sprawę skierowano do komendanta, który wobec funkcjonariuszy przeprowadzi postępowanie dyscyplinarne. Sam Tomasz G. jest zaskoczony takim obrotem sprawy i odwołuje się od decyzji prokuratury. Zachowanie mundurowych było niestosowne, nie mieli prawa zakazywać mi robienia zdjęć - mówi. Mężczyzna zamierza skierować sprawę do sądu. Chce zadośćuczynienia od policji.