Mężczyzna wspólnie ze znajomymi postanowił popłynąć na wyspę tratwą. W pewnym momencie wpadł do wody.
Strażacy dostali zgłoszenie o zaginięciu we wtorek około 23.30 i od razu rozpoczęli poszukiwania. - Musieli je przerwać ze względu na pogarszającą się pogodę. Jedno z drzew powalonych przez wiatr spadło na wóz strażacki - wyjaśnił rzecznik wielkopolskich strażaków Sławomir Brandt. Akcję wznowiono w środę rano. Uczestniczyli w niej strażacy, policjanci wodni i nurkowie.