Chodzi o wybór firmy, która drukowała, pakowała i dostarczała karty. Firma została wybrana bez przetargu. Zamówienie było warte około 100 tysięcy złotych, czyli więcej niż 14 tysięcy euro. Na zamówienia powyżej tej kwoty powinien być przetarg.
Poseł Dziuba mówi, że o sprawie poinformował go jeden z obywateli, który zwrócił się do niego, aby: "coś zrobić z tym bezprawiem". Ówczesny radny napisał więc do Urzędu Zamówień Publicznych. Rzecznik urzędu Anita Wichniak - Olczak poinformowała Radio Merkury, że wszczęto w tej sprawie postępowanie wyjaśniające. Trwa analiza dokumentów.
Urzędnicy bronią się. Twierdzą, że mogli zlecić druk dowolnej firmie. Ich zdaniem nie było czasu na zorganizowanie przetargu. Dopiero kilka dni przed wyborami wiadomo było ile potrzebnych jest kart oraz co ma być na tych kartach wydrukowane. Jeżeli prawo zostało złamane, urzędnikom może grozić kara finansowa w wysokości nawet trzymiesięcznego wynagrodzenia.