Polska atrakcyjna dla Czechów. Rozmowa z Tomášem Zukalem
Zacznijmy od mniejszej kwoty – 3 mln zł. Te pieniądze trzeba pożyczyć, bo zarząd powiatu zbyt mocno ograniczył potrzeby zgłoszone przez dyrektorów szkół
– przyznał starosta.
Przekalibrowaliśmy na jakiś milion, może półtora, a do tego doszedł jeszcze wzrost płac nauczycieli, który nie był w pełni uwzględniony w budżecie
– dodał.
Wyjaśniając, samorząd nie otrzymał wystarczających środków na podwyżki z budżetu centralnego. Pozostałe pieniądze pokryją deficyt, ale też zwiększą zadłużenie powiatu do ponad 90 mln zł.
Starosta tłumaczył, że około 75 mln zł to tzw. „finansowy garb”, który powiat dźwiga od kilku lat, ale zaznaczył, że te środki, jako wkład własny, pozwoliły pozyskać ponad 150 mln zł z zewnątrz. Ernest Iwańczuk jest spokojny o finanse powiatu, ponieważ posiada potencjalną „poduszkę finansową” w postaci gruntów na sprzedaż. Dopóki powiat daje radę spłacać zobowiązania, nie zostaną one przeznaczone na spłatę długów, a na inwestycje.
Będziemy mieli taki portfel niesprzedanych gruntów, które posłużą nam do realizacji dalszych inwestycji
– powiedział starosta.
Według niego będzie to ostatnia duża pożyczka w tej kadencji.