Zanim rozpoczęła się dyskusja, uczestnicy spotkania obejrzeli krótki film o poznańskich chodnikach. Na ekranie pojawiły się miejsca, które dla pieszych na pewno nie są przyjazne. Stare, dziurawe, miejscami całkowicie zastawione przez samochody chodniki, nie zachęcają do spacerów.
Zdaniem Włodzimierza Nowaka, który po Poznaniu przemieszcza się głównie "na piechotę", miasto zniechęca do tego, aby wysiąść z samochodu i pieszo dostać np. do centrum. Problemem są nie tylko dziurawe chodniki, ale np. sygnalizacja świetlna - aby przejść na drugą stronę ulicy trzeba czekać nawet kilka minut.
Jerzy Babiak - wieloletni szef MPK tłumaczył, że w Poznaniu występują konflikty komunikacyjne. Są ulice, na których źle czują się zarówno piesi jak i kierowcy - przykładem jest ulica Dąbrowskiego. Babiak powiedział, że Poznań prowadzi politykę promotoryzacyjną, zapominając niestety o pieszych.
Z taką opinią nie zgodził się Henryk Spychalski z Urzędu Miasta Poznania. Przykłady to wybudowanie podziemnego parkingu pod Placem Wolności, plany ograniczenia prędkości w ścisłym centrum oraz przrekształcenia niektórych ulic w deptaki.